Powrót do aktualności
Inne

Waymo – nowe testy, konsekwencje dla Ubera, lawina karnych grzywien

Waymo – nowe testy, konsekwencje dla Ubera, lawina karnych grzywien
Koncepcyjne robotaxi Waymo Zeekr. Zdjęcie za zgodą Waymo. Przyczynij się do działalności CleanTechnica poprzez subskrypcję na Substacku, Patreonie lub Stripe. Pomóż nam tworzyć wysokiej jakości, oryginalne treści, które publikujemy co tydzień, pomimo wyzwań stawianych przez sztuczną inteligencję do pobierania treści, antyspołeczne media, inflację oraz inne przeszkody. W związku z wiadomościami o Waymo w tym tygodniu przygotowaliśmy „To, co dobre, to, co złe i to, co brzydkie”. Przede wszystkim to, co dobre: Waymo obecnie testuje swój pojazd robota-taxi Zeekr/Ojai w Pittsburghu w stanie Pensylwania. To chiński samochód elektryczny w Stanach Zjednoczonych! Osobiście podoba mi się jego design, a przypuszczam, że jest znacznie bardziej dostępny cenowo niż elektryczne SUV-y Jaguar I-PACE, których firma używa od lat, oraz bardziej praktyczny do świadczenia usług robota-taxi. „Waymo otrzymało w marcu zgodę na testy autonomiczne z licencjonowanym specjalistą za kierownicą, ale nadal przeprowadza testy z kierowcami manualnymi”, donosi Axios. Również dobre wieści Zgodnie z nowymi badaniami Insurance Institute for Highway Safety, pojazdy Waymo były zaangażowane w o 68% mniej wypadków wymagających zgłoszenia na policję na milę przebytą w porównaniu z kierowcami ludzkimi w czterech miastach, gdzie działa ta firma. Brzmi dobrze, ale nie jest to zaskoczeniem. Zły Wygląda na to, że Waymo musi płacić tysiące dolarów kary za nielegalne parkowanie w Austin. O rany. Najwyraźniej to coś, nad czym firma musi jakoś popracować w swoich systemach inteligentnych. Według Wall Street Journal, kary za parkowanie firmy w Austin od momentu jej debiutu tam w 2024 roku wyniosły już 9 325 dolarów. Brzydki Wygląda na to, że Waymo i Uber przechodzą coś w rodzaju rozwodu. Oto jak to podsumowuje jeden z tytułów: „Waymo i Uber znów się rozstają, a tym razem chodzi o to, kto będzie sprzątał tylne siedzenie”. Co? „Dziewięć lat temu Waymo pozwało Ubera do sądu federalnego, oskarżając go o kradzież planów swojego programu samochodów autonomicznych. Uber zgodził się na odszkodowanie w wysokości 245 milionów dolarów w postaci akcji, zamiast pozostawić decyzję ławie przysięgłych. Sześć lat później obie firmy mimo to rozpoczęły współpracę, umieszczając robotaxi Waymo w aplikacji Ubera w Phoenix. Teraz, według doniesień Financial Times, Waymo dyskutuje w tajemnicy nad możliwością ponownego zerwania współpracy z Uberem – tym razem w Austin i Atlancie, dwóch rynkach, gdzie partnerstwo faktycznie się rozwijało”, pisze The Auto Wire. Główny wątek tej historii to korporacyjna opera mydlana: dwaj stary rivalowie ponownie się oddalają. Prawdziwa historia jest bardziej przydatna i dostarcza więcej informacji na temat tego, czym tak naprawdę jest biznes z robotaxi. Tym razem Waymo i Uber nie rozchodzą się z powodu skradzionego kodu – robią to, ponieważ okazało się, że firma zajmująca się samochodami autonomicznymi oraz platforma do zamawiania przejazdów prowadzą dwa zupełnie różne biznesy, które z zewnątrz wyglądały identycznie. Hmm…. Zastanawiałem się wtedy, gdy nawiązali współpracę, czy Waymo rzeczywiście rozszerzy swoją działalność poprzez Uber, czy też wykorzystuje go jedynie jako pomost do szybkiego wejścia na nowe rynki i osiągnięcia przyzwoitego liczby pasażerów. Być może to drugie było planem, ponieważ według doniesień Waymo zamierza uruchomić własną usługę w Atlancie i Austin w styczniu 2028 roku – jak tylko będzie to dozwolone – zamiast kontynuować współpracę z Uberem. Podobnie jak w przypadku większości rozwodów, sytuacja staje się tu nieco skomplikowana. Waymo najwyraźniej jest niezadowolone z tego, jak dobrze Uber czyszczy swoje pojazdy oraz planuje trasy. Uber z kolei ma zastrzeżenia dotyczące warunków finansowych oraz faktu, że pojazdy Waymo najwyraźniej nie radzą sobie z niekorzystnymi warunkami pogodowymi i po prostu przestają funkcjonować. (Oczywiście, gdy pogoda jest kiepska, więcej ludzi chce przejazdów.) W maju grupa pojazdów Waymo zablokowała całą ulicę bez wyjścia w Atlancie – to błąd w planowaniu trasy, który według źródeł wynikał z błędu w systemie dyspozycyjnym Ubera, a nie z oprogramowania sterującego pojazdami Waymo. Hmm… Ten jeden incydent mówi więcej o tym rozstaniu niż oficjalne oświadczenia obu firm. Waymo tworzy oprogramowanie sterujące pojazdami. Uber, poprzez swojego partnera w zakresie floty – Avomo – odpowiada za to, dokąd jadą samochody pomiędzy kursami, kiedy są czyszczone oraz jak są przygotowywane do następnego odbioru pasażerów. Gdy tuzin robotaxi zatka ulicę bez wyjścia, to nie jest dowód na awarię systemu samochodów autonomicznych – to dowód na to, że nikt nie zarządzał flotą w sposób wymagany przez operatora. „To rozróżnienie – kierowanie a obsługa – to cała historia.” Zapisz się do cotygodniowego Substacka CleanTechnica, aby otrzymywać szczegółowe analizy oraz zwięzłe podsumowania od Zacha i Scotta, zapoznaj się z naszym codziennym newsletterem i śledź nas na Google News!
EV

Źródło: CleanTechnica