Powrót do aktualności
Regulacje

Oglądaj błaganie kierowcy Tesli przed policją po tym, jak FSD jechał z prędkością 64 mph na drodze o ograniczeniu 45

Oglądaj błaganie kierowcy Tesli przed policją po tym, jak FSD jechał z prędkością 64 mph na drodze o ograniczeniu 45
Kara za przekroczenie prędkości w Tesli FSD

Policja w Parker w Kolorado zatrzymała Teslę jadącą z prędkością 64 mph w strefie ograniczonej do 45 mph, a jej kierowca upierał się, że nie ponosi odpowiedzialności, ponieważ samochód był w trybie „Full Self-Driving”.

Oczywiście Tesla nigdy nie przyzna się do odpowiedzialności za ten incydent, ale frustrujące jest to, że firma ma już rozwiązanie, a mimo to odmawia jego wdrożenia.

„Te systemy są zaprojektowane, aby pomagać kierowcy, a nie prowadzić za niego”

Policja w Parker opublikowała nagranie z zatrzymania w tym tygodniu. Wyjaśnienie kierowcy, według policji: „Nie prowadziłem. Miałem włączone auto assist”. Był na tyle uparty, że zażądał obecności przełożonego.

Odpowiedź departamentu była bezpośrednia. „Technologia asystująca kierowcy nie zastępuje kierowcy” – napisano w niej. „Niezależnie od tego, czy twój pojazd ma adaptacyjny kontroler prędkości, funkcję utrzymywania pojazdu w środku pasa ruchu czy pełną samodzielność jazdy, nadal ponosisz prawną odpowiedzialność za bezpieczną obsługę pojazdu.”

Z prawnego punktu widzenia to wcale nie jest tak. Każdy system asystujący kierowcy, który można dziś kupić w nowym samochodzie, należy do poziomu 2, co oznacza, że to człowiek kieruje pojazdem, a oprogramowanie mu pomaga. System „Full Self-Driving (Supervised)” firmy Tesla również należy do poziomu 2. Nazwa mówi jedno, ale drobne ustalenia oraz prawo mówią coś innego.

Tesla chce nazwy bez odpowiedzialności

Oto prawdziwy problem, który dotyczy bardziej Tesli niż kierowcy. Tesla sprzedaje pakiet za 99 dolarów miesięcznie o nazwie „Full Self-Driving”. Jej prezes od dekady twierdzi, że te samochody mogą w zasadzie jeździć same, a pod koniec zeszłego roku Musk stwierdził, że kierowcy korzystający z FSD mogą teraz pisać wiadomości podczas jazdy.

Jednak gdy coś idzie nie tak, stanowisko Tesli zmienia się. Nagle system jest tylko „nadzorowany”, kierowca zawsze ponosi odpowiedzialność, a instrukcja zawsze mówi o konieczności trzymania rąk na kierownicy.

Tesla więc może sprzedawać samochód jako pojazd samodzielny, a jednocześnie przedstawiać go jako zwykłe narzędzie pomocnicze, w zależności od tego, co jest w danym momencie wygodniejsze. Kierowca na skrzyżowaniu, który pokazuje na swój deskę rozdzielczą, to właśnie ta sprzeczność ujawniona na poboczu drogi.

Powyższa prędkość to nie awaria – Tesla usunęła poprawkę.

Tutaj właśnie Tesla traci wiarygodność, jeśli chodzi o przekraczanie prędkości w FSD: Tesla jechała z prędkością przekraczającą dozwolone limity, ponieważ zaprojektowała FSD tak, by samochód jechał szybciej niż dozwolone, a następnie usunęła narzędzie, którego kierowcy używali do kontrolowania tej prędkości.

Znam to z pierwszej ręki. „Pełne samodzielne prowadzenie” Tesli sprawiło, że w zeszłym miesiącu dostałem mandat. W FSD v14 Tesla usunęła regulowany offset prędkości, który wcześniej pozwalał kierowcom określić, o ile samochód może przekroczyć limit, i zastąpiła go stałymi ustawieniami: Sloth, Chill, Standard, Hurry i Mad Max. Na drodze o prędkości 50 km/h w trybie Standard mój samochód sam przyspieszył do 78 km/h, czyli o 28 km/h więcej, przy czym moja stopa w ogóle nie dotykała pedału. Resztę zrobił radar. Przy starym ustawieniu offsetu ustawiłbym go na +15 i uniknął problemów.

To właśnie tę „łatwą poprawkę” ciągle proszą o właściciele: aby kierowca mógł ustalić sztywny limit prędkości. Ashok Elluswamy, szef działu AI w Tesli, oświadczył teraz, że firma tego nie zrobi, nazywając limit prędkości ustawiany przez użytkownika „antypaternem” i twierdząc, że Tesla woli uczynić FSD „mądrzejszym”, niż pozwalać właścicielom go obejść. Tesla ma przez dekadę robić FSD coraz mądrzejszym. Tymczasem samochód nadal posiada tryb dosłownie nazwany „Mad Max”, który celowo przekracza limity prędkości, podczas gdy nie można polegać na tym, że „tryb standardowy” będzie trzymał się limitu.

Urzędnicy zauważyli to. Szwecja poprosiła UE o odrzucenie „FSD” Tesli, chyba że usunięto by zachowanie przekraczania prędkości. Różnica pomiędzy produktem nazywanym „pełną samodzielnością jazdy” a samochodem, który świadomie łamie limity prędkości, nie jest mała.

Pogląd Electrek

Aby było jasne, wymówka kierowcy jest absurdalna i nie mam żadnych zastrzeżeń co do wydania mandatu przez policję w Parker. Jeśli twój samochód przekracza prędkość, to faktycznie ją przekraczasz. Policjant nie będzie wystawiał mandatu za subskrypcję oprogramowania. Gdy w zeszłym miesiącu dostałem mandat, nawet nie wspomniałem o FSD policjantowi i po prostu go przyjąłem.

Jestem jednak zmęczony tym ciągłym obwinianiem kierowcy, ponieważ Tesla celowo stworzyła tę zamieszanie i czerpie z niego zyski. Nie można nazywać systemu poziomu 2 „pełnym samochodem autonomicznym”, mówić ludziom, że mogą pisać wiadomości za kierownicą, projektować urządzenie tak, by przekraczało dozwoloną prędkość, a potem chować się za stwierdzeniem „kierowca zawsze jest odpowiedzialny”, gdy radar wykryje przekroczenie prędkości. Wybierz jedną opcję.

Istnieje proste rozwiązanie – należy przywrócić właścicielom sztywny limit prędkości, a Tesla odmawia tego z zasady, nazywając kontrolę kierowcy „antypatronem”. To firma, która twierdzi, że wie lepiej niż zarówno kierowca, jak i ustalony limit.

Kolejny przykład kultu Tesli, który pogarsza sytuację dla wszystkich.

Tesla słucha tych ludzi, którzy potwierdzają wszystko bez krytyki, a których jedyną opinią jest: „Trzymaj tak dalej, robisz doskonale”. pic.twitter.com/mLJBOuFeZM

— Fred Lambert (@FredLambert) 4 sierpnia 2026 r.

Jeśli Tesla chce, aby kierowcy brali pełną odpowiedzialność za FSD, to najmniej, co może zrobić, to przywrócić im kontrolę nad pojazdem, by mogli je prowadzić odpowiedzialnie. Obecnie robi coś przeciwnego.