Samochód elektryczny: stacja do ładowania – kosztuje 13 900 € za 30 minut ładowania!


Sądził, że naładował swój Kia EV9 za kilka dolarów, ale otrzymał rachunek na ponad 22 300 dolarów (13 900 euro). Kanadyjski kierowca padł ofiarą poważnego błędu w stacji ładowania, do której się podłączył. Infrastruktura ta, stosując stawki godzinowe, w ogóle nie uwzględniła opuszczenia pojazdu. Zamiast około trzydziestu minut, operator naliczył mu opłaty za 15 miesięcy przerwanych ładowań, zanim poprawił swój błąd.
Użytkownik otrzymuje zatem rachunek w wysokości 22 308,42 dolarów kanadyjskich, co odpowiada 13 886 euro, zamiast 1,26 dolara. Dokument, który nieszczęśnik opublikował w sieci społecznościowej Reddit, pokazuje również błąd dotyczący okresu rozliczania. Wskazano w nim siedem dni podłączenia objętych opłatą, ale kwota nie jest zgodna. Krótko mówiąc: nic nie jest w porządku.
Czytaj też
Pojazdy elektryczne: uważajcie na tę oszustwo, które nadal występuje przy stacjach ładowania
Historia kończy się dobrze
Kierowca oczywiście zaprotestował przeciwko rachunkowi. Kilka dni później Hypercharge interweniował, aby zakończyć sprawę. „22 308,42 $ pokazane na zrzutce ekranu nigdy nie zostały potrącone z pańskiej karty kredytowej”, informuje operator. „Od tamtej pory odwróciliśmy całkowitą kwotę, włączając 1,26 $, i przywróciliśmy 20 $, które znajdowały się na koncie. Dodaliśmy również 50 $ jako odszkodowanie za niedogodności.”
Aby uniknąć powtórzenia się takiego incydentu, Hypercharge obiecuje wprowadzić weryfikację sesji trwających nieprawidłowo długo, zanim zostaną one obciążone kosztami dla użytkowników.
Czytaj także
Testuję stację za mniej niż 100 €: oszustwo czy naprawdę dobra okazja?
Sposób fakturowania, który budzi wątpliwości
Oprócz problemu z komunikacją stacji, ta niepowodzenie ma również swoje źródło w sposobie rozliczania wybranym przez operatora. W Kanadzie często zdarza się, że ładowanie w takich stacjach jest opłacane według czasu połączenia – w przypadku tego użytkownika 2 CAD (1,24 €) na godzinę – zamiast według ilości zużytej energii w kilowatogodzinach. Taki sposób rozliczania występuje czasami we Francji i w Europie, choć ma tendencję do stopniowego zanikania.
Często uznawany jest za niesprawiedliwy, ponieważ w dużym stopniu faworyzuje pojazdy ładowane szybciej niż inne, przy tej samej ilości uzyskanej energii. Rozliczanie według czasu wywiera również nieprzyjemną presję psychologiczną na użytkowników samochodów elektrycznych. Z jednej strony jest to jego cel: uniknięcie pojazdów „przyklejonych” do zasilania, które pozostają podłączone bez ładowania.