Powrót do aktualności
Inne

Elektryczny rower – wolność zamknięta na kłódkę

Elektryczny rower – wolność zamknięta na kłódkę
Klucze do rowerów elektrycznych VAE

Rower elektryczny obiecuje uproszczenie poruszania się, zastępując w wielu sytuacjach samochód. Jednak ze względu na strach przed kradzieżą, systemy antykradzieżowe oraz środki ostrożności wymagane przy każdym zatrzymaniu, ta swoboda może szybko stać się nowym więzieniem.

A co, jeśli niedoceniamy wpływu tego ograniczenia na powszechne używanie rowerów?

Gdy zaczynamy poważnie rozważać możliwość inwestycji w VAE, najpierw zwracamy uwagę na jego autonomię, moc systemu asystencji, komfort jazdy oraz ewentualnie na jego zdolność do przewożenia dzieci lub zakupów tygodniowych. Czasami jednak zapominamy o jednym kluczowym czynniku: ograniczeniach związanych z parkowaniem w domu i w miejscu docelowym. Innymi słowy, gdzie i jak zamierzam przechować swój pojazd w domu, oraz czy będę mógł go zostawić na zewnątrz na dwie godziny, nie spędzając połowy tego czasu na zastanawianiu się, czy nadal tam będzie, gdy wrócę?

Kwestia ta, która wydaje się niemal błahe w kontekście debat na temat przejścia na inne formy transportu, jest jednak sednem obietnicy roweru – możliwości łatwego wyruszenia, zatrzymania się gdziekolwiek chcemy i improwizowania objazdu. Jednak ta spontaniczność staje się dość względna, gdy wizyta w kinie, obiad w mieście lub spotkanie służbowe szybko przeradzają się w kłopoty, gdy już samo odzyskanie roweru na miejscu zajmuje dziesięć minut, ponieważ jest on zaparkowany na zewnątrz lub trzeba go siłą wepchnąć do przepełnionego windy, gdzie ludzie wyraźnie pokazują swoją wrogość. Nie wspominając oczywiście o bezpieczeństwie parkowania na miejscu docelowym.

To swego rodzaju paradoks tzw. mobilności łagodnej: zachęca się do wyboru pojazdu oszczędnego, mało zajmującego miejsca i odpowiedniego na krótkie dystanse, co ostatecznie wymaga wydania budżetu, energii i czasu na jego parkowanie, bez gwarancji, że nie zostanie skradziony. Innymi słowy, polityka publiczna promuje używanie roweru, ale pomija kwestię jego zabezpieczenia.

Kradzieże – siła odstraszająca

Należy zaznaczyć, że pod względem liczb skalę tego zjawiska można uznać za odstraszającą nawet dla tych najmniej obawiających się problemów. Badanie dotyczące kradzieży rowerów przeprowadzone przez Akademię Mobilności Aktywnej (ADMA) i opublikowane w 2023 roku wskazuje na liczbę od 350 000 do 580 000 skradzionych rocznie rowerów we Francji, na podstawie różnych źródeł. Jest to wartość orientacyjna wynikająca z wcześniejszych badań, a nie bilans kradzieży na rok 2026. Szacunki te obejmują ponadto wszystkie rowery, zarówno elektryczne, jak i te bez silnika.

Jako bezpośredni skutek ADMA podkreśla, że doświadczenie kradzieży odstrasza od jazdy na rowerze od jednej czwartej do jednej trzeciej ofiar. Nie oznacza to, że wszystkie one definitywnie rezygnują z roweru, ale pokazuje, że konsekwencje wykraczają daleko poza samą utratę przedmiotu.

A potem są wszystkie trasy, od których rezygnuje się, mimo że samemu nie doszło do kradzieży (lub jeszcze nie): restauracja przed którą nie ma żadnego odpowiedniego miejsca do zaparkowania, dworzec, gdzie trzeba by zostawić rower aż do wieczora, wizyta u przyjaciół, którzy nie mają zamkniętego podwórka.

To ostatecznie poważnie ogranicza możliwości podróżowania do osobistej listy akceptowalnych destynacji, poza którymi trzeba będzie skorzystać… z samochodu (lub transportu publicznego, gdy to możliwe, pod warunkiem braku alergii).

To obciążenie psychiczne składające się z małych decyzji, które wydają się rozsądne, gdy rozważa się je pojedynczo, ale których nagromadzenie ostatecznie znacznie zmienia i ogranicza sposób korzystania z pojazdu.

Kilkaset euro za odrobinę spokoju

Weźmy konkretny przykład. Litelok X3 jest wyceniany na 329 euro, przy deklarowanej masie 2,1 kilograma, na francuskiej stronie producenta w momencie pisania tego tekstu. Oczywiście nie jest to ani minimalna cena niezbędna do ochrony roweru, ani sprzęt wymagany we wszystkich zastosowaniach. Jednak ilustruje on poziom wydatków, jakie mogą wyniknąć z poszukiwania lepszej ochrony – bowiem w przypadku roweru kupionego za 2 000 euro ten antykradzieżowy system stanowi sam w sobie nieco ponad 16% ceny pojazdu. Ponadto nie zapewnia on koniecznie ochrony kół, siodła czy akcesoriów. Mogą się do tego dodać ubezpieczenie, lokalizator oraz, jeśli taka oferta istnieje, subskrypcja na bezpieczne parkowanie.

Oczywiście nie chodzi o to, by zarzucać producentom rozwój lepszych produktów. System antykradzieżowy, który znacznie utrudnia pracę złodziejowi, rzeczywiście jest przydatny, ale ta poprawa jakości pokazuje również przeniesienie odpowiedzialności na użytkownika, od którego wymaga się coraz większego finansowania własnego bezpieczeństwa.

Rower nadal może być bardzo ekonomiczny w użyciu. Jednak jego rzeczywisty koszt nie ogranicza się ani do ceny widniejącej w sklepie, ani do kilku centów na energię potrzebną do naładowania baterii. Ochrona stanowi część budżetu i należy ją uwzględnić w kalkulacjach od samego początku.

Lekka mobilność, która może stać się ciężka do noszenia

Jednak koszt zdecydowanie nie jest jedyną wadą. Rower antykradzieżowy o masie dwóch kilogramów to kłopotliwy przedmiot do przenoszenia, obsługi i montażu – czasami trzeba się schylać pomiędzy źle umieszczonym mostkiem a kołem, które odmawia utrzymania prostej pozycji. Pomoc elektryczna może sprawić, że o tym zapomnimy podczas jazdy, ale znacznie mniej, gdy trzeba podnieść rower.

Do tego dochodzi niewielki przeprowadzkowy proces, który towarzyszy niektórym formom parkowania. Zdejmuje się ekran, zabiera torby, odbiera oświetlenie, a gdy to możliwe i jeśli woli się go nie zostawiać, odłącza się również akumulator. Przyszliśmy robić zakupy przy użyciu praktycznego pojazdu, a kończy się na tym, że robimy zakupy lub idziemy do fryzjera z rękami i kieszeniami pełnymi różnych akcesoriów, z włosami przygniecionymi kaskiem (o ile w ogóle pomyśleliśmy o jego zdjęciu), co sprawia, że bardziej przypominamy zagubionego kosmonautę niż klienta, którego wygląd trzeba poprawić.

W domu rozwiązaniem może być przeniesienie roweru do mieszkania. Trzeba jednak mieć możliwość pokonania schodów, przejechania zakrętu na klatce schodowej i znalezienia miejsca w lokalu. Dla osoby o ograniczonej sile, cierpiącej na bóle pleców lub używającej roweru cargo ta środek ostrożności nie jest nawet opcją.

Sondaż przeprowadzony przez FUB i ADMA przypomina ponadto, że problem nie ogranicza się tylko do pustych ulic w nocy. Wśród respondentów, którzy padli ofiarą kradzieży, 59% wskazało na parkowanie w przestrzeni publicznej, a prawie połowa kradzieży miała miejsce w biały dzień. Te wyniki opisują badaną grupę, ale zachęcają do wyjścia poza obraz roweru zapomnianego na zewnątrz o trzeciej nad ranem.

Istnieje tu swego rodzaju nierówność, która przypomina tę związaną z dostępem do stacji ładowania, gdy posiada się samochód elektryczny – o której regularnie mówimy: posiadanie garażu łatwo dostępnego oraz bezpiecznego miejsca w pracy radykalnie zmienia doświadczenie. Ten sam pojazd może być oczywistością dla jednej osoby, a źródłem ciągłych komplikacji dla drugiej.

Osobiście nie mogę już zliczyć przypadków, gdy rezygnowałem z użycia swojego VAE ze względu na różne ograniczenia, które to niesie, czasami przy zwykłej podróży trwającej 15 minut… która samochodem zajmuje mi 20 minut.

Ubezpieczenie i połączenie nie wystarczą, by uwolnić umysł

Ubezpieczenie zapewnia odszkodowanie finansowe, którego zakres zależy od umowy, jej warunków parkowania oraz sposobu wypłaty odszkodowania. Jednak nawet gdy pełni swoją funkcję (cóż, wydaje się, że czasami tak się zdarza), nie eliminuje konieczności podjęcia działań ani czasu spędzonego bez roweru. Nie dowozi dzieci następnego ranka ani nie udostępnia natychmiast równoważnego modelu.

Identyfikacja stanowi kolejny przydatny postęp. We Francji jest obowiązkowa, z wyjątkami określonymi w przepisach, dla rowerów sprzedawanych przez profesjonalistów od 1 stycznia 2021 roku w przypadku rowerów nowych oraz od 1 lipca tego samego roku w przypadku rowerów używanych. Powiązanie identyfikatora z danymi właściciela ułatwia m.in. zwrot roweru w przypadku jego odnalezienia.

Jeśli chodzi o alarmy, lokalizatory i funkcje elektronicznego zamykania, ich użyteczność zależy od systemów i okoliczności. Mogą uzupełniać ochronę, ale nie zamieniają narażonego miejsca parkingowego w bezpieczne. Otrzymanie alertu może umożliwić szybką reakcję, ale może też oznaczać, że rower nadal zajmuje miejsce w naszych myślach, podczas gdy próbujemy robić coś innego. To znowu ta stara sprawa obciążenia umysłowego.

Zdolność do zatrzymania się jest częścią podróży

Bardzo dużo mówi się, i to słusznie, o ciągłości tras rowerowych. Należałoby poświęcić tyle samo uwagi temu, co czeka na rower na obu końcach trasy. Przyjemna ścieżka, która prowadzi na dworzec, gdzie nie wiadomo, jak prawidłowo przymocować rower, niewiele rozwiązuje.

Istnieją rozwiązania: mocne obramowania umożliwiające przymocowanie ramy, pomieszczenia dostępne bez konieczności noszenia roweru, przestrzenie przystosowane do przewozu ładunków, bezpieczne miejsca parkingowe w pobliżu sklepów i środków transportu. Przy dłuższych postojach jakość dostępów, konserwacja oraz zarządzanie miejscem są równie ważne jak podana liczba miejsc parkingowych.

Kolejnym pomysłem jest rozwiązanie opracowane przez Velhome – platformę współpracy pomiędzy osobami prywatnymi a przedsiębiorcami, która umożliwia bezpieczne parkowanie roweru w dedykowanych miejscach za pomocą aplikacji. Jeśli masz wolne miejsce w domu, sklepie, na dziedzińcu lub w garażu rowerowym, podajesz to w aplikacji z funkcją lokalizacji geograficznej, a kierowcy rowerowi szukający bezpiecznego miejsca przyjeżdżają tam zaparkować swój pojazd. Można to porównać do Airbnb dla rowerów lub do wersji istniejących już platform dla samochodów, takich jak Zenpark i inne. Jeśli chodzi o przedsiębiorców, niektórzy już przechowują paczki, więc pomysł polega na umożliwieniu im uzyskania dodatkowego dochodu poprzez przechowywanie rowerów. Oczywiście to wymaga nieco więcej miejsca, ale niektóre sklepy mają zaplecza lub wewnętrzne dziedzińce, których powierzchnia może zostać efektywnie wykorzystana.

Wreszcie, walka z sieciami odsprzedaży oraz zwrot odnalezionych rowerów powinny również stanowić część rozwiązania. Nie można w nieskończoność wymagać od właścicieli, aby sami pokrywali ryzyko za pomocą dodatkowego zamka, nie rozwijając jednocześnie infrastruktury publicznej, która zapewnia bezpieczeństwo podczas korzystania z roweru.

Następny decydujący postęp w dziedzinie rowerów elektrycznych może więc nie leżeć wyłącznie w ich silniku czy baterii, ale w momencie, gdy będzie można spokojnie napić się czegoś na szybko, przymocować rower i spędzić wieczór bez konieczności ciągłego patrzenia przez okno pomiędzy kęsami orzeszków.