Powrót do aktualności
Inne

Samochód Lynk & Co zostaje objęty płomieniami, a jego producent podaje nieoczekiwane wyjaśnienie.

Samochód Lynk & Co zostaje objęty płomieniami, a jego producent podaje nieoczekiwane wyjaśnienie.

Lynk & Co 900 uległ pożarowi, gdy był zaparkowany na ulicy handlowej w Hangzhou w Chinach – incydent ten szybko rozprzestrzenił się w mediach społecznościowych. Wideo pokazuje dym i płomienie wydobywające się z dolnej części samochodu, podczas gdy kilka osób próbuje ugasić ogień gaśnicą; jednak same zdjęcia nie pozwalają stwierdzić, czy akumulator samochodu został uszkodzony.

Incydent miał miejsce 9 września o godzinie 16:06. Właściciel zostawił Lynk & Co 900 zaparkowany obok sklepów, gdy wybuchł pożar. Wkrótce potem lokalny dealer opublikował oświadczenie, w którym wyjaśnił przebieg zdarzenia i zaprzeczył, jakoby pożar miał swoje źródło w wysokonapięciowym akumulatorze samochodu.

Zgodnie z wersją przedstawioną przez dealera, przechodzień miał upuścić ładowarkę przenośną, która następnie przypadkowo przesunęła się i znalazła pod samochodem. Urządzenie to miało w końcu się zapalić, powodując płomienie widoczne na zdjęciach. To wyjaśnienie pochodzi z zeznań właściciela, a nie z niezależnego badania technicznego.

I oto ważny szczegół. Sam dealer przyznaje, że ostateczną przyczynę musi jeszcze określić straż pożarna. Miejsce zdarzenia zostało ogrodzone, a władze powiadomiono w celu przeprowadzenia odpowiedniego dochodzenia. Dlatego do dziś nie można stwierdzić ani, że bateria modelu Lynk & Co 900 spowodowała pożar, ani że to właśnie ładowarka przenośna była ostateczną przyczyną.

Samochód Lynk & Co 900 zostaje objęty płomieniami, a jego producent podaje nieoczekiwane wyjaśnienie

Różnica ta jest ważna, ponieważ zdjęcia mogą łatwo sprawić wrażenie, że mamy do czynienia z kolejnym przypadkiem pożaru samochodu elektrycznego lub hybrydowego, podczas gdy jedynym potwierdzonym faktem jest to, że pożar wybuchł pod samochodem Lynk & Co 900.

Kontekst jest szczególnie interesujący, ponieważ pojawia się zaledwie kilka dni po tym, jak sama chińska branża zaczęła przyznawać, że szybkość rozwoju jej nowych samochodów może powodować problemy. CATL już wydało bardzo uderzające ostrzeżenie w tej sprawie. Jego prezes, Robin Zeng, zaznaczył, że w pierwszych miesiącach 2026 roku w Chinach wprowadzono ponad 600 nowych modeli, co odpowiada tempu prawie trzech nowych samochodów dziennie, i ostrzegł, że skrócenie cykli rozwoju i weryfikacji powoduje problemy z niezawodnością niektórych produktów baterii.

Ostrzeżenie CATL nie oznacza, że chińskie samochody są niewiarygodne ani że istnieje powszechny problem z ich bateriami. W rzeczywistości byłaby to zbyt uproszczona konkluzja. To, co ujawnia jeden z największych na świecie producentów baterii, to zupełnie inna kwestia: presja by wprowadzać coraz nowsze produkty szybciej może zmniejszyć możliwości wykrywania określonych problemów przed dotarciem samochodów do klientów.

Lynk & Co 900

Renault wysunęło praktycznie tę samą obawę z innej perspektywy. Francuski producent uważa, że nowy samochód wymaga około dwóch lat rozwoju, aby zapewnić odpowiednie standardy jakości, podczas gdy chińscy producenci potrafią znacznie skrócić te terminy. Sam Renault przyspieszyło swoje procesy i zastosowało metody inspirowane Chinami, aby opracować modele takie jak Renault Twingo w zaledwie 21 miesięcy.

Paradoks jest oczywisty. Europa próbuje nauczyć się od Chin szybszego rozwoju samochodów, podczas gdy niektórzy z chińskich producentów i dostawców zaczynają ostrzegać, że być może robi się to zbyt szybko.

A sprawa Lynk & Co 900 pojawia się dokładnie w środku tej debaty. Nie dlatego, że ten pożar dowodzi, iż model ma problemy z jakością lub istnieją dowody na awarię baterii, czego nie ma, ale dlatego, że pokazuje, do jakiego stopnia każdy incydent związany z nowoczesnym samochodem może szybko stać się problemem trudnym do zinterpretowania.

Ponadto baterie w dzisiejszych samochodach są narażone na ogromne obciążenia. W przypadku Lynk & Co 900 pakiet baterii jest chroniony za pomocą specjalnej konstrukcji, a sam projekt dolnej części pojazdu zawiera elementy przeznaczone do ochrony przed uderzeniami, wodą i innymi czynnikami zewnętrznymi. Pożar z zewnątrz może wpłynąć na materiały znajdujące się wokół pakietu baterii, bez konieczności przenoszenia ciepła do samej baterii.

Chiny ponadto właśnie zaostrzyły swoje wymagania w tej dziedzinie. Nowa obowiązkowa norma GB 38031-2025, która zastąpiła poprzednią GB 38031-2020, weszła w życie 1 lipca 2026 roku i określa nowe wymagania bezpieczeństwa dotyczące baterii w samochodach elektrycznych, w tym testy związane z uderzeniami, stabilnością termiczną i rozprzestrzenianiem się ciepła.

Jednak norma homologacyjna sama w sobie nie może określić, co spowodowało konkretny pożar. W tym celu konieczne jest zbadanie pojazdu, szczątków znalezionych pod samochodem oraz możliwego źródła zapłonu. W tym przypadku to dochodzenie straży pożarnej musi wyjaśnić, czy przyczyną była przenośna ładowarka, jakiś element znajdujący się pod pojazdem, sama bateria czy zupełnie inna przyczyna.

Na razie więc lepiej skupić się na faktach. Samochód Lynk & Co 900 uległ pożarowi w Hangzhou – dealer twierdzi, że przyczyną był przenośny ładowarka, który znalazł się pod pojazdem, i zaprzecza, że doszło do zapłonu baterii napędowej, ale to wyjaśnienie nie stanowi jeszcze oficjalnego wniosku.

A być może to właśnie jest najciekawsza część tej historii. W branży, która potrafi przedstawić setki nowych samochodów w zaledwie kilka miesięcy, szybkość rozwoju stała się ogromną przewagą konkurencyjną, ale jednocześnie stanowi presję, która zmusza do zastanowienia się, ile czasu pozostało na przetestowanie wszystkiego, czego nie da się sprawdzić podczas prezentacji czy w specyfikacji technicznej.