Powrót do aktualności
Regulacje

Trump wykorzystuje FCC, aby zakazać nowych zewnętrznych inwerterów słonecznych.

Trump wykorzystuje FCC, aby zakazać nowych zewnętrznych inwerterów słonecznych.

28 lipca FCC dodało zagraniczne, połączone inwertery mocy do swojej listy objętych regulacjami, co uniemożliwiło federalną zgodę na import, wprowadzanie na rynek lub sprzedaż nowych modeli w USA.

Regulacje te dotyczą radia znajdującego się w nowoczesnych inwerterach, a nie elementów elektroniki mocy. Dotyczą one rynku, na którym fabryki w USA będą w stanie zaspokoić jedynie 40% łącznego popytu na ogniwach słonecznych i bateriach w przyszłym roku, według firmy badawczej Intertek CEA.

„Zagraniczne” nie oznacza koniecznie chińskie

Gdy przeczyta się dokładne warunki, argumenty dotyczące „zabrania chińskich inwerterów” rozpadają się. Określenie „wyprodukowane za granicą” nie odnosi się do miejsca pochodzenia firmy. Chodzi tu o wymóg zgodności z zasadami zakupów krajowych „Buy American” wynikający z federalnych przepisów dotyczących zamówień publicznych: według analizy prawniczej Morgan Lewis produkt musi zawierać ponad 65% amerykańskich składników i być wyprodukowany w USA, aby nie znaleźć się na liście.

Zatem marki amerykańskie montujące produkty w Wietnamie podlegają tym regulacjom. Marka chińska może je spełnić tylko wtedy, gdy produkuje wystarczającą ilość produktu w USA. FCC twierdzi, że narodowość producenta nie ma żadnego znaczenia.

Zakres jest równie szeroki. Regulacja obejmuje każdy inwerter, który przekształca prąd stały na zmienny lub odwrotnie – niezależnie od tego, czy jest to model mikro, szeregowy, hybrydowy czy oparty na bateriach – pod warunkiem, że posiada radio służące do zdalnej komunikacji, sterowania lub monitoringu przez Wi-Fi, sieci komórkowe lub Bluetooth. Wyłączone są proste inwertery bez radia. Każdy inwerter połączony z aplikacją w nowoczesnym systemie słonecznym lub magazynowym nie podlega tej regulacji.

Obejmuje ona tylko nowe modele. Istniejące urządzenia nadal mogą być używane.

Ograniczenie ma charakter przyszłościowy. Modele, które już 28 lipca uzyskały zgodę FCC, mogą nadal być sprzedawane, instalowane i używane, a FCC zezwala detalistom na dalszą sprzedaż wcześniej zatwierdzonego towaru. Systemy już zamontowane na dachach i w pojazdach rekreacyjnych nie podlegają zmianom. Podobnie jest z zakupami rządowymi.

Aby nowy model wyprodukowany za granicą został zatwierdzony, producent musi do 1 stycznia 2028 roku złożyć wniosek do Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego lub Departamentu Wojny o „warunkowe zatwierdzenie”. Wniosek wymaga ujawnienia informacji o rzeczywistych właścicielach, listy komponentów wraz z krajami pochodzenia oraz planu z określonym terminem budowy fabryk w Stanach Zjednoczonych. Nie podano żadnego określonego terminu rozpatrzenia wniosku.

Nic z tego nie pojawiło się znikąd. W maju 2025 roku Reuters poinformował, że amerykańscy eksperci znaleźli niezarejestrowane urządzenia komunikacyjne, w tym radiostacje komórkowe, w niektórych inwerterach chińskiej produkcji, przy czym w jednym przypadku sprzęt został wyłączony zdalnie z Chin. Senatorzy rozpoczęli dochodzenie w sprawie takiego „wyłącznika awaryjnego”. To już czwarty taki incydent, po dronach w grudniu 2025 roku oraz routerach konsumenckich w marcu 2026 roku. Zakres tego samego problemu jest na tyle szeroki, że obejmuje również zrobotyzowane odkurzacze i kosy o wadze przekraczającej 4,4 funta.

Solarne systemy off-grid i przenośne są najbardziej dotknięte

Solarne elektrownie na dużą skalę mogą na razie przetrwać ten kryzys. Deweloperzy posiadają duże zapasy certyfikowanych produktów, a według Canary Media wpływ kryzysu na ten sektor jest na razie niewielki.

Jednak mniejsze projekty pozabudowlane i solarne będą odczuwać negatywne skutki w dłuższej perspektywie. Krótkie cykle produkcyjne, małych dostawców oraz łańcuch dostaw składający się niemal wyłącznie z firm zagranicznych: Bluetti, Victron, EG4, Growatt, Renogy, EcoFlow, Redarc. Nie ma żadnej krajowej firmy Bluetti gotowej przejąć rynek, ani żadnego amerykańskiego przetwornika/zarzutnika o mocy 3000 W i napięciu 12 V leżącego na półce. Ilość dokumentacji związanej z warunkowym zatwierdzeniem, jaką może obsłużyć Enphase, jest tak duża, że mała firma licząca 40 pracowników, produkująca zarzutniki DC-DC do pojazdów terenowych, nie będzie w stanie sobie z tym poradzić.

Kwestia tego, na jak poważny problem może się to naprawdę skończyć, pozostaje otwarta. Intertek CEA zauważa, że producenci mogliby uniknąć tej regulacji poprzez wysyłkę „głupich pudełek” z samym portem komunikacyjnym i pozostawienie możliwości dodania zatwierdzonych odbiorników później przez instalatorów. Wskazuje również, że obecne zatwierdzenia FCC większości producentów inwerterów obejmują jedynie komponenty komunikacyjne, a nie gotowe inwertery, więc nie jest jasne, które produkty w ogóle podlegają zwolnieniu. Ponadto zatwierdzenie FCC nigdy nie było warunkiem koniecznym do sprzedaży inwertera, co rodzi podstawowe pytanie dotyczące egzekwowania przepisów. Gdy FCC ograniczyło routery, producenci w ciągu kilku tygodni uzyskali warunkowe zatwierdzenia, chociaż żaden chiński producent routerów nie trafił na listę zatwierdzonych urządzeń.

Zwycięzcy

Giełda odebrała to jako korzystny czynnik krajowo już w momencie ujawnienia projektu regulacji. Akcje Enphase wzrosły o aż 17%, SolarEdge o około 11%, a Sunrun o około 7%, podczas gdy ceny akcji Tesli pozostały bez zmian.

Ale „zwycięzca krajowy” oznacza produkcję w USA, a nie logo amerykańskie. Enphase zaczęła montować mikroinwertery w USA, a później zamknęła swoją linię produkcyjną w Meksyku, co czyni ten przypadek najbardziej klarownym. SolarEdge dopiero w tym roku zaczęła wysyłać inwertery wyprodukowane w USA z Austin i Florydy. Tesla produkuje Powerwall 3P oraz swój własny inwerter w kraju.

Pogląd Electrek

Nikt rozsądny nie chce, aby obcy kraj miał kontrolę nad sprzętem sieciowym, ale mechanizm stosowany w celu radzenia sobie z tą zagrożeniem jest, delikatnie mówiąc, kiepski.

Kluczowym elementem tego rozwiązania jest zasada kontynuacji obecnych warunków, więc miliony już zainstalowanych inwerterów pozostają nietknięte. Rozporządzenie to nakłada również brak żadnych zabezpieczeń bezpieczeństwa na nowe urządzenia, które jednak objęte są tym regulacją. Jeśli obawą są niezabezpieczone, połączone z chmurą urządzenia elektroniczne, to ta polityka prowadzi w złym kierunku.

Oczywiście prawdziwym zagrożeniem jest tu sieć energetyczna, ale dzięki temu szerokiemu podejściu ograniczają projekty solarne w domach oraz te poza siecią, które nie stanowią żadnego ryzyka dla bezpieczeństwa. Ostatecznie to ograniczy wybory kupujących, podniesie ceny i zmniejszy innowacje, ponieważ urządzenia z przeszłości będą miały ogromną przewagę – technologia inwerterów energetycznych zostanie przywiązana do tego, co będzie dostępne w 2026 roku.