← Powrót do aktualności
Samochody

Tesla Model Y L przejechała 358 mil w teście Edmunds. Dłuższa wersja okazała się oszczędniejsza niż zwykłe Y

Tesla Model Y L przejechała 358 mil w teście Edmunds. Dłuższa wersja okazała się oszczędniejsza niż zwykłe Y

Tesla Model Y L zaliczyła test zasięgu Edmunds EV Range Test z wynikiem 358 mil, czyli około 576 km. To o 11,8% więcej niż punkt odniesienia Tesli na poziomie 320 mil dla wersji na 20-calowych kołach.

Spis treści

Pokaż

Ukryj

Na papierze ten wynik nie powinien się wydarzyć. Model Y L jest większy, cięższy i mocniejszy od zwykłego Long Range AWD, a mimo to pojechał dalej. Dla kierowców EV to kolejny sygnał, że sama pojemność baterii nie załatwia sprawy.

Większe i cięższe, a jednak pojechało dalej

Edmunds podaje, że testowany Model Y L ważył o 300 funtów, czyli około 136 kg więcej niż Model Y Long Range AWD, dziś nazywany w USA Premium AWD. Do tego auto korzysta z mocniejszego tylnego silnika zapożyczonego z wersji Performance.

Normalna logika jest prosta: więcej masy i więcej mocy zwykle kończy się gorszym zużyciem energii. Tutaj wyszło odwrotnie. Model Y L uzyskał 25,1 kWh/100 mil, podczas gdy zwykły Model Y Long Range AWD w tym samym teście osiągnął 26,8 kWh/100 mil. Po przeliczeniu daje to około 15,6 kWh/100 km dla Y L i 16,7 kWh/100 km dla Long Range AWD.

Dla porównania, inne wersje Modelu Y w teście Edmunds wypadły tak:

Wersja

Napęd

Zasięg Edmunds

Szacunek producenta

Różnica

Zużycie

—

—

—:

—:

—:

—:

Tesla Model Y L AWD

AWD, 2 silniki

358 mil

320 mil

+11,8%

25,1 kWh/100 mi

Tesla Model Y Long Range AWD

AWD, 2 silniki

327 mil

327 mil

0,0%

26,8 kWh/100 mi

Tesla Model Y RWD

RWD, 1 silnik

337 mil

321 mil

+5,0%

22,8 kWh/100 mi

Tesla Model Y Performance

AWD, 2 silniki

293 mil

306 mil

-4,2%

30,8 kWh/100 mi

Krótko mówiąc, to najdalszy Model Y, jaki Edmunds do tej pory zmierzył. Jest tylko jedno zastrzeżenie. Serwis nie przetestował jeszcze aktualnego jednossilnikowego Modelu Y Premium na małych kołach, który według deklaracji ma sięgać 357 mil. Teoretycznie mógłby zbliżyć się do wyniku Y L albo go przebić.

Aerodynamika zrobiła robotę, nie tylko większa bateria

Tesla powiększyła akumulator tylko nieznacznie. Pakiet w Modelu Y L ma mieć około 83 kWh, czyli o około 4% więcej niż wcześniej. To nie jest skok, który sam z siebie tłumaczy dodatkowe 31 mil względem Long Range AWD.

Znacznie ciekawsza jest aerodynamika. Współczynnik oporu powietrza wynosi tu 0,216, czyli mniej niż w zwykłym Modelu Y. Pomogły zmiany w nadwoziu, zintegrowany tylny spoiler i 20-calowe koła Uberhelix lepiej domykające oponę. Według informacji podawanych przy premierze, samo wkomponowanie spoilera w klapę miało dodać 15 mil zasięgu.

Drugi element to termika kabiny. Szklany dach ma przepuszczać o 30% mniej energii słonecznej, więc klimatyzacja ma mniej pracy. Brzmi jak detal, ale przy długiej jeździe i letniej pogodzie takie oszczędności realnie sumują się w kilometry. Szczególnie w teście drogowym, a nie na hamowni.

Sam Edmunds testuje auta według własnej procedury: 60% miasto, 40% trasa, średnia prędkość 40 mph, czyli około 64 km/h, klimatyzacja ustawiona na 72 stopnie F, czyli około 22,2 stopnia C. To nie jest odpowiednik polskiej autostrady 140 km/h, więc tego wyniku nie ma sensu bezmyślnie przenosić na A2 czy A4. Ale jako test porównawczy między wersjami tego samego auta jest bardzo sensowny.

Tesla Model Y L 1

Na tle rywali Tesla wygrywa sprawnością, nie samym dystansem

W klasie dużych elektrycznych SUV-ów z trzecim rzędem są auta, które pojadą dalej. Edmunds wskazuje tu m.in. Hyundaia Ioniq 9, Riviana R1S i Lucida Gravity. Problem w tym, że część z nich robi taki wynik dzięki dużo większym bateriom.

I tu właśnie Model Y L ma najmocniejszy argument. Nie bije wszystkich absolutnym zasięgiem, ale robi bardzo dobry wynik relatywnie małym akumulatorem. To zwykle oznacza niższe zużycie energii i krótsze ładowanie od 10 do 80%, o ile moc ładowania trzyma poziom.

W Polsce nadal czekamy na oficjalną premierę Modelu Y L, więc na razie nie ma ani ceny w złotówkach, ani terminu wejścia do konfiguratora. Jeśli Tesla przywiezie ten wariant do Europy bez dużych zmian w homologacji i wyposażeniu, może to być najciekawsza odmiana Modelu Y dla tych, którzy chcą okazjonalnego trzeciego rzędu bez skoku do klasy EV9 czy EX90.

Tesla pokazała, że wydłużenie auta nie musi automatycznie zabijać zasięgu. Gdyby Model Y L trafiła do Polski, wolelibyście ją od zwykłego Long Range, czy trzeci rząd w takim aucie nadal jest dla Was tylko awaryjny?

Zamów swoją Teslą i skorzystaj z bonusów za kupno z linku polecającego!

Newsletter LovEV

Chcesz więcej takich treści?

Zapisz się — wyślemy skrót tygodnia, gdy ruszy newsletter.

TeslaRivianLucidHyundairangekWhEV

Źródło: LovEV.pl