Demo samochodu Tesla Roadster „latającego” może pojawić się w tym miesiącu, bez nikogo w środku


Zgodnie z najnowszym raportem The Information (dostęp za opłatą), Tesla planuje przedstawić swój nowy Roadster już w tym miesiącu, a wydarzenie ma obejmować pokaz, podczas którego samochód wzleci nad ziemię.
Jest jednak jeden warunek: samochód będzie sterowany zdalnie, bez żadnej osoby w środku, a widzowie będą znajdować się kilkaset metrów dalej, ponieważ silniki z chłodnym gazem opracowane przez SpaceX są na tyle głośne, że mogą uszkodzić ich błony bębenkowe.
Demonstracja staje się coraz mniejsza
Demonstracja ma się odbyć na placu testowym rakiet SpaceX w McGregor w Teksasie, poinformowało „The Information” trzech osób zaznajomionych z planami. W czerwcu publikowaliśmy na podstawie innego raportu „The Information”, że Tesla przełożyła demonstrację Roadstera na sierpień, ponieważ pakiet silników, o wewnętrznym kodowym nazwie A71, był jeszcze w fazie opracowywania.
Kilka miesięcy temu plan był znacznie bardziej ekstremalny. Według raportu Tesla chciała, aby Roadster przejechał po zmagnezesowanej rampie w stylu kolejki górskiej, jechał do góry nogami, sam się wyprostował i unosił w powietrzu. Tesla pokazała tę wersję Elonowi Muskowi, opóźniła realizację, a następnie usunęła część z tych elementów.
Musk kontroluje oczekiwania wewnątrz firmy. Jak powiedział pracownikom w ostatnich tygodniach, realizacja demonstracji będzie trudna i może pójść nie tak, ale w każdym przypadku będzie to widowiskowe, powiedziała jedna z osób.
Nie udało się ustalić, czy Tesla nadaje to na żywo, czy publikuje edytowane nagrania później.
Samochód, który faktycznie wybrał Musk
Raport wypełnia również luki w informacjach dotyczących procesu powstania Roadstera na przestrzeni lat.
W 2022 roku dwa zespoły w studiu projektowym Tesli pracowały nad zupełnie różnymi samochodami. Jeden z nich próbował wymyślić, jak wyglądałby Roadster oparty na konstrukcji i komponentach Modelu S Plaid – w zasadzie wydłużona wersja prototypu z 2017 roku. Zespół ten rozebrał Model S, aby zbadać tę możliwość. Drugi zespół zaczął od zera, tworząc samochód na bazie ultralekkiej rury z włókna węglowego, tak jak to robi się przy budowie najwyższej klasy samochodów sportowych i samochodów wyścigowych.
Zgodnie z informacjami osoby znającej jego komentarze, Musk wybrał wersję z karbonowym tubusem i kazał pracownikom „zrobić to poprawnie albo wcale”. To odrzuciło możliwość ponownego wykorzystania istniejącej architektury pojazdów Tesli, która i tak została później porzucona, a firma zobowiązała się do stworzenia prawdziwego hypercaru, co wymagało wiedzy inżynieryjnej, której Tesla nie posiadała. Zatrudniła więc inżynierów z Włoch, w tym Stefana Nothdurftera, byłego kierownika działu inżynierii nadwozia w Lamborghini. On już odszedł z Tesli.
Styl samochodu przechodził przez fazę inspirowaną Lamborghini Countachem, ulubionym modelem szefa projektowania Franza von Holzhausena. Później powiedział zespołowi, że chce, aby pojazd przypominał szpiegowski samolot Lockheed SR-71 Blackbird, od którego pochodzi nazwa kodowa A-71. Do 2025 roku projekt przybrał bardziej konserwatywny kształt, czerpiąc elementy z Countacha, a Tesla ukończyła pod koniec ubiegłego roku działający prototyp dwuosobowy z drzwiami w kształcie motyla. Von Holzhausen powiedział w zeszłym tygodniu, że Roadster pojawi się „bardzo wkrótce”.
Część związana z lotem również uległa zmniejszeniu. „Na początku myśleliśmy, że tworzymy prawie samolot, a ostatecznie doszliśmy do czegoś bardziej przypominającego unoszenie się w powietrzu” – powiedział osoba znająca szczegóły projektu.
Edition limitowana to tak naprawdę nie samochód
Zgodnie z raportem, edycja limitowana Tesli, którą firma planuje zaprezentować w Teksasie, nie będzie dopuszczona do ruchu drogowego i prawdopodobnie będzie kosztować setki tysięcy dolarów, a może nawet miliony. Tesla rozważała wewnętrznie sprzedaż jej nielicznym największym fanom w ramach programu inspirowanego programem XX firmy Ferrari, w którym właściciele jeżdżą samochodami przeznaczonymi wyłącznie na tor pod nadzorem.
Tesla rozważała również zmianę jej na pojazd jednoosobowy, umieszczając silnik rakietowy w miejscu siedzenia pasażera. W obecnym kształcie osoba najprawdopodobniej nie będzie mogła nim prowadzić, gdy silniki są włączone – jest zbyt głośno.
A ci, którzy rzeczywiście zapłacili, wciąż czekają. W 2017 roku Tesla przyjęła zaliczki w wysokości 50 000 dolarów za standardowy Roadster oraz 250 000 dolarów za serię Founders Series, a od tamtej pory co najmniej osiem razy zmieniała swoje cele. Zarówno Marques Brownlee, jak i Sam Altman publicznie oznajmili, że anulowali swoje zamówienia. Musk żartuje na zebraniach akcjonariuszy o „cierpliwych” posiadaczach zaliczek.
Firma złożyła nowe zgłoszenia dotyczące znaków towarowych Roadstera w maju, co stanowi najbliższy dowód postępów, jaki ktokolwiek poza Tesla widział od dłuższego czasu.
Pogląd Electrek
Jeśli ten raport jest prawdziwy, to kto, do diabła, o to prosił? Tesla jest winna setki Roadsterów tym, którzy byli wśród pierwszych użytkowników oraz tym, którzy zapłacili w całości dekadę temu.
Wersja, którą Tesla zamierza teraz pokazać, nie może być sprzedawana publicznie, nie można nią jeździć, gdy jest włączona jej główna funkcja specjalna, a jej cena przewyższy cenę większości domów. To nie jest produkt – to reklama umiejętności Muska do robienia rzeczy, o których nikt nie prosił, sfilmowana w zakładzie rakietowym, z pustym fotelem kierowcy, ponieważ samochód może uszkodzić bębenki słuchowe.
Chyba to właśnie jest Tesla w skrócie – bardziej demonstracja niż produkt. Tak samo jak Robotaxi.