Tesla przyznaje istnienie wady PCS w Cybertrucku i przedłuża gwarancję do 8 lat


Tesla oficjalnie przyznała, że system konwersji mocy (PCS) w modelach Cybertruck sprzed 2026 roku ma wady, i przedłuża gwarancję na te pojazdy do 8 lat lub 150 000 mil.
To decyzja podjęta po miesiącach, w których właściciele płacili nawet 7 200 dolarów za wymianę części, której Tesla teraz przyznaje, że „nie spełnia naszych standardów niezawodności”. Producent samochodów potajemnie próbował ukryć tę oczywistą wadę produkcyjną, omijając gwarancję.
Co w końcu robi Tesla
W oświadczeniu opublikowanym na oficjalnym koncie Cybertruck, Tesla stwierdziła, że „zidentyfikowała elementy elektroniczne PCS w modelach Cybertruck sprzed 2026 roku, które nie spełniają naszych standardów niezawodności, i wprowadziła zmiany w projekcie, aby rozwiązać ten problem w nowszych pojazdach”.
To jest przyznanie, na które czekali właściciele. Dołączono do niego listę napraw.
Camiony sprzed 2026 roku, czyli modele Foundation Series oraz wersje standardowe z lat 2024 i 2025, otrzymują wydłużoną gwarancję PCS do 8 lat lub 150 000 mil, co oznacza w praktyce, że jest ona teraz częścią gwarancji silnika, a nie całkowitej gwarancji pojazdu.
Cybertruck z 2026 roku, który już wyposażony jest w przeprojektowany system PCS, ma krótszą gwarancję na ten element – 7 lat lub 70 000 mil. Właściciele, którzy już sami pokryli koszty naprawy, otrzymają zwrot w najbliższych tygodniach. Ponadto aktualizacja oprogramowania umożliwia ładowanie Supercharge nawet wtedy, gdy system PCS nie funkcjonuje, dzięki czemu uszkodzony element już nie blokuje pojazdu. Tesla informuje, że będzie również pokrywać koszty ładowania Supercharge dla dotkniętych tym problemem właścicieli, dopóki nie uporządkuje stanu zapasów części.
Kluczowe są liczby dotyczące gwarancji
W lipcu poinformowaliśmy, że awarie PCS zaczynają być powszechne. Ankieta przeprowadzona wśród właścicieli wykazała, że 91 z 223 pojazdów Cybertruck musiało poddać się wymianie modułu PCS, co stanowi prawie 41%, przy czym co tydzień odnotowywano nowe awarie. Ten element łączy w sobie ładowarkę pokładową oraz konwerter DC-DC, więc gdy ulegnie awarii, prąd ładowania w domu spada z 48 amperów do 24, a następnie całkowicie ustaje.
Oto problem. Pojazdy z lat 2024 i 2025 dostarczane są z podstawową gwarancją Tesli trwającą 4 lata lub 50 000 mil, a moduł PCS nie objęty jest dłuższą ochroną. Awaria w tym okresie skutkuje dla właściciela rachunkiem w wysokości od 5 000 do 7 200 dolarów. Tesla potajemnie obniżała koszt naprawy do około 1 000 dolarów jako gest „dobrej woli”, co, jak już wtedy wspominaliśmy, oznaczało praktycznie przyznanie przez firmę, że ten element jest wadliwy.
Teraz mówi się o tym głośno i przedłuża okres gwarancji do 8 lat. W przypadku wady dotyczącej 40% ciężarówek jest to różnica między problemem do opanowania a ogromnym kosztem w wysokości 7000 dolarów.
Tesla już wcześniej stosowała taką strategię. W 2020 roku przedłużyła gwarancje na awarie pamięci eMMC w starszych ekranach dotykowych, ale tylko po tym, jak NHTSA rozpoczęło dochodzenie. Inni producenci samochodów robią to samo – Hyundai i Kia przedłużyły gwarancje na awarie ICCU w tym roku. Tesla również wcześniej wycofywała Cybertrucks, aby zastąpić uszkodzone inwertery.
Pogląd Electrek
Należy przyznać zasługi tam, gdzie one się znajdują: to właściwy wynik. Gwarancja na 8 lat/150 000 mil, zwroty pieniędzy dla właścicieli, którzy już zapłacili, oraz poprawka oprogramowania, dzięki której awaria PCS nie powoduje całkowitego przerwania ładowania. Taka właśnie powinna wyglądać odpowiedzialność za wadę produkcyjną.
Jest jednak przykro, że to trwało tak długo i że potrzeba było nacisku, aby do tego doszło. Właściciele musieli pokrywać rachunki naprawowe w wysokości 7000 dolarów, podczas gdy pierwszą reakcją Tesli była dyskont w wysokości 1000 dolarów, zamiast przyznania się do błędu przed tym, jak poinformowaliśmy o tym problemie.
Minęły tygodnie, zanim Tesla przyznała się do tego problemu – dopiero po interwencji forów właścicieli, naszych doniesień oraz innych mediów. Robienie tego, co słuszne, dopiero pod presją, to nie zupełnie to samo, co robienie tego, co słuszne, z własnej woli.
I to właśnie jest wzorzec, który warto obserwować. Istnieje tu wyraźna tendencja do ignorowania oczywistych wad produkcyjnych pomimo krótkiej gwarancji i zmuszania klienta do pokrycia kosztów. Część, która psuje się w 40% ciężarówek, to nie przypadek – to wada, a Tesla zdawała sobie z tego doskonale sprawę jeszcze przed tym oświadczeniem. Rozszerzenie gwarancji jest mile widziane, natomiast chęć sprawdzenia, ilu właścicieli po prostu zapłaci, nie jest. Będziemy obserwować, czy odszkodowania rzeczywiście trafią do klientów, oraz czy konieczna będzie tak wysoka stopa awarii albo nacisk ze strony NHTSA, aby następnym razem osiągnąć ten sam efekt.