Szwajcarzy zamontowali panele słoneczne na tamie przy jeziorze elektrowni. Efekt: produkcja energii zimą wzrosła trzykrotnie

Szwajcarzy postanowili przetestować montaż paneli fotowoltaicznych na tamie zbudowanej przy jeziorze Muttsee pełniącym rolę górnego zbiornika elektrowni szczytowo-pompowej Linth-Limmern. Koszty były gigantyczne ze względu na położenie 2 450 metrów nad poziomem morza oraz brak dróg dojazdowych. Lokalna sieć dyskontów dała się przekonać do podpisania kontraktu na zakup energii przez 20 lat, w przeciwnym razie eksperyment nie spiąłby się finansowo. Po paru latach efekty są tak imponujące, że kraj… ustanowił specjalne prawo ułatwiające uzyskanie pozwoleń na takie projekty.
Fotowoltaika w Alpach. Wysoko, chłodno, rzadko chmury, śnieg odbija dodatkowe światło…
Gdy projekt AlpinSolar na tamie na jeziorze Muttsee (Mapy Google TUTAJ; panele znajdują się po południowej stronie tamy i widać je na zdjęciu satelitarnym; patrz poniżej) startował w 2022 roku, podchodzono do niego z dystansem. Martwiono się brakiem produkcji elektryczności z powodu chmur i opadów śniegu, bano się też gigantycznych kosztów, bo cały sprzęt musiał zostać dostarczony na miejsce z użyciem helikoptera. Na ścianie tamy o długości ponad 1 kilometra zaplanowano montaż w sumie 4 872 paneli (źródło).

Wynik? Średnio około 3,3 GWh energii rocznie, co wystarczyłoby do zasilenia kilkuset gospodarstw domowych, gdyby sieć dyskontów Danner się nie zlitowała i nie wykupiła całej produkcji na 240 miesięcy. Połowa energii AlpinSolar wytwarzana jest zimą, właśnie wtedy, gdy Szwajcaria odczuwa największe niedobory elektryczności. Fotowoltaika funkcjonuje tak sprawnie, że lokalna elektrownia dostarcza w miesiącach zimowych trzy razy więcej prądu niż podobne położone na nizinach. Bo lokalizacja ma mnóstwo zalet.
Na tej wysokości słońce operuje mocniej i dostarcza więcej energii, ponadto tama ulokowana jest powyżej linii mgły, która w dolinach potrafi zalegać całymi tygodniami. Duża wysokość nad poziomem morza przekłada się na niskie temperatury a ogniwa fotowoltaiczne nie lubią przegrzewania, wydajniej pracują w chłodzie. I wreszcie śnieg: odbija tyle światła w kierunku paneli, że ich wydajność okazuje się „znacząco wyższa” niż odpowiedników ulokowanych niżej. Problematyczne są tylko koszty instalacji, dlatego Szwajcaria znowelizowała prawo, by ułatwiało podobne inicjatywy.
Montaż modułów fotowoltaicznych na zaporze (c) Gian Ehrenzeller / Keystone, za TagesAnzeiger.ch
Ocena artykułu
Ocena Czytelników
[Suma: 13 głosów Średnia: 4.2]
Nie przegap nowych treści, KLIKNIJ i OBSERWUJ Elektrowoz.pl w Google News. Mogą Cię też zainteresować poniższe reklamy: