Sierra Club apeluje o odrzucenie próby Meta wykorzystania luk w przepisach dotyczących źródeł drugorzędnych


Podziel się z CleanTechnica swoim wsparciem poprzez subskrypcję na Substacku, Patreonie lub Stripe. Pomóż nam tworzyć wysokiej jakości, oryginalne treści, które publikujemy co tydzień, mimo wyzwań stawianych przez sztuczną inteligencję służącą do wykradania treści, antyspołeczne media, inflację i inne przeszkody.
Obecna propozycja nie bierze pod uwagę wszystkich form zanieczyszczenia i pozbawia społeczeństwo prawa do słuchania opinii w ramach przepisów prawa.
W komentarzach dostarczonych dziś do Departamentu Jakości Środowiska Luizjany (LDEQ), Sierra Club twierdzi, że najnowsze zmiany w pozwoleniach na emisję powietrza wprowadzone przez Meta wymagają zastosowania przepisów dotyczących dużych źródeł zanieczyszczeń, mimo że ten koncern technologiczny usiłuje utrzymać status „małego źródła”, dodając jeszcze więcej sprzętu powodującego zanieczyszczenie na swojej fabryce Hyperion. Sierra Club apeluje również do członków LDEQ o zorganizowanie publicznego posiedzenia w sprawie tych zmian, które doprowadzą do znacznego zanieczyszczenia środowiska w społecznościach otaczających największy na świecie centrum danych.
LDEQ zatwierdziło początkowe pozwolenie Meta na korzystanie z źródeł o niskim stopniu emisji w lipcu 2025 roku na eksploatację 31 silników diesla do zasilania awaryjnego, pompy przeciwpożarowej na dieslu oraz zbiorników magazynowych na diesel (w aplikacji i komentarzach użyto nazwy Laidley, spółki zależnej Meta). Teraz Meta chce zmodyfikować to pozwolenie, dodając 44 kotły wodne na paliwa kopalne, które będą pracować i emitować zanieczyszczenia przez całą dobę. Ponieważ to sprawiłoby, że całkowite ilości zanieczyszczeń przekroczyłyby limity określone dla źródeł o niskim stopniu emisji, Meta stwierdziła, że zamiast składać wniosek o pozwolenie na źródła o wyższym stopniu emisji, jak wymaga ustawa o czystym powietrzu, po prostu nie będzie uwzględniać emisji z wcześniej zatwierdzonych 31 silników diesla podczas godzin awaryjnych. LDEQ do tej pory dało do zrozumienia, że jest zadowolone z tego uzasadnienia, natomiast Sierra Club apeluje teraz do LDEQ, aby rozważyło emisje z tych silników diesla działających podczas operacji awaryjnych.
„Ten ogromny projekt wyraźnie przekracza granice tego, co pozwalałoby zezwolenie na ‚mniejsze źródło’”, powiedziała Margie Vicknair-Pray, koordynatorka projektów oddziału Sierra Club Delta. „Jeśli LDEQ będzie dalej temu sprzyjać, robi to jedynie po to, by przyspieszyć już i tak pospiesznie realizowany projekt kosztem zdrowia mieszkańców Luizjany. Te generatory z pewnością będą używane w sytuacjach awaryjnych, ponieważ właśnie do tego służą. Zasługujemy na ograniczenia dotyczące zanieczyszczeń, które niosą ze sobą legalne, bardziej ochronne zezwolenia, oraz na możliwość przedstawienia naszych opinii podczas publicznego posiedzenia. Już dawno nadszedł czas, aby nasi regulatorzy spowolnili zatwierdzanie ulubionego projektu gubernatora Landry’ego.”
Oficjalne komentarze Sierra Club kwestionują w szczególności metodę rozliczania emisji stosowaną przez LDEQ, pokazują, że agencja ta błędnie wykluczyła emisje z godzin pracy awaryjnych generatorów, domagają się surowszych wymogów dotyczących raportowania zanieczyszczeń oraz modelowania kontroli zanieczyszczeń, a także apelują do wszystkich stron o rozważenie zastosowania magazynowania energii w bateriach jako czystszej alternatywy.
W miarę szybkiego rozszerzania się centrów danych w całym kraju, wiele z nich korzysta z flot generatorów diesla i gazowych, uzyskując przy tym liczne pozwolenia na „drobne źródła zanieczyszczeń”, które przewidują łagodniejsze limity emisji i mogą zatajać kumulatywny wpływ na środowisko. Agencja Ochrony Środowiska pod kierownictwem Trumpa zaproponowała niedawno wykluczenie opinii publicznej z procesu wydawania takich pozwoleni.
Źródło: CleanTechnica