Pytania i odpowiedzi: Co oznacza przegląd rynku węglowego UE dla działań na rzecz klimatu

Przyczynij się do działalności CleanTechnica poprzez subskrypcję na Substacku, Patreonie lub Stripe. Pomóż nam tworzyć wysokiej jakości, oryginalne treści, które publikujemy co tydzień, pomimo wyzwań stawianych przez sztuczną inteligencję do pobierania treści, antyspołeczne media, inflację oraz inne przeszkody.
Artykuł z Carbon Brief.
Komisja Europejska przedstawiła nowe plany zmniejszania emisji na rynku węglowym UE w wolniejszym tempie, począwszy od 2031 roku.
17 lipca komisja przedstawiła długo oczekiwany projekt reformy systemu handlu uprawnieniami do emisji w UE (ETS).
Zaleciło szereg zmian, w tym przyznanie firmom darmowych kwot na pokrycie ich emisji przez dłuższy czas niż planowano wcześniej, pod warunkiem posiadania planów inwestycji w ochronę klimatu.
Według WWF i innych analityków propozycja spowodowałaby dodatkowe emisje w wysokości około 2 miliardów ton z sektorów objętych systemem handlu.
Oznacza to, że inne sektory musiałyby przejąć dodatkowe obowiązki, aby Unia Europejska mogła ogólnie realizować swoje cele klimatyczne.
Plan oferuje bardziej przyjazne dla biznesu i bardziej nowoczesne podejście, stwierdził na konferencji prasowej komisarz ds. klimatu UE Wopke Hoekstra.
W tym pytaniu i odpowiedzi Carbon Brief przedstawia szczegóły nowej propozycji systemu ETS – która podlega negocjacjom z państwami członkowskimi – oraz analizuje, jakie mogą one mieć konsekwencje dla działań na rzecz klimatu.
Co to jest system handlu upustami w UE?
Czego chciały firmy i kraje od przeglądu systemu ETS?
Co zawiera nowa propozycja Komisji Europejskiej?
Przedłużone darmowe kwoty
Spowolnienie tempa dążenia do zerowych emisji o dekadę
lotnictwo
Pieniądze z aukcji
Usuwanie CO2
Kredyty międzynarodowe
Inne sektory się rozszerzyły
Przegląd rezerwy stabilności rynkowej
Związki między Wielką Brytanią a Unią Europejską
Co mogą oznaczać te zmiany dla emisji gazów cieplarnianych?
Jak przyjęto tę propozycję?
Co to jest „ETS2”?
Co się stanie dalej?
Co to jest system handlu upustami w UE?
EU ETS to rynek węgla, który ustala cenę za emisje gazów cieplarnianych przez firmy z sektora wytwarzania energii, przemysłu, lotnictwa oraz innych branż.
Obejmuje wszystko, od wytwarzania energii elektrycznej po produkcję stali, a także loty w obrębie UE oraz w kilku innych krajach europejskich.
Według Komisji Europejskiej emisje w tych sektorach zmniejszyły się o połowę od wprowadzenia systemu ETS w 2005 roku.
W informacji przekazanej przez Parlament Europejski system ten opisany jest jako „fundament” polityki klimatycznej UE, obejmujący około 40% całkowitych emisji bloku.
Dotyczy to emisji we wszystkich 27 krajach UE oraz na Islandii, w Liechtensteinie i Norwegii, a także produkcji energii elektrycznej w Irlandii Północnej. (Wielka Brytania ustanowiła własny system ETS po Brexicie.)
ETS funkcjonuje jako system „ograniczeń i handlu”, który ustala limit ilości dwutlenku węgla w ekwiwalencie (CO2e), który może być emitowany w sektorach, które obejmuje.
„Limit” emisji stopniowo maleje z każdym rokiem, aż w końcu oczekuje się, że osiągną one wartość zero.
Walutą handlu w ramach tego systemu są „przydziały”. Jeden przydział odpowiada jednej tonie emisji równoważnych CO2.
Obecnie około 57% tych uprawnień jest kupowanych przez firmy na aukcjach. W 2025 roku Unia Europejska uzyskała z tych aukcji dochód w wysokości około 43 miliardów euro.
Pozostałe 43% przydziałów jest udzielanych firmom bezpłatnie, aby pokryć część lub całość ich emisji.
Ma to na celu zapobieganie „ucieczce węgla” – zjawisku, przy którym firmy działające w krajach o surowych politykach klimatycznych przenoszą swoją działalność do krajów o lżejszych regulacjach.
Ilość darmowych przydziałów różni się w zależności od sektora, w związku z czynnikami takimi jak poziom konkurencji z firmami zagranicznymi, które nie muszą płacić za emisję dwutlenku węgla.
Czego chciały firmy i kraje od przeglądu systemu ETS?
Kraje i firmy nie są zgodne co do tego, jak powinien rozwijać się system ETS.
Niektórzy domagali się większych ambicji, aby pomóc osiągnąć europejskie cele klimatyczne. Inni apelowali o ich złagodzenie ze względu na rosnące koszty dla przedsiębiorstw.
Według doniesień Euronews w marcu 10 krajów, w tym Włochy, Węgry i Polska, napisało list do komisji, w którym określiły system ETS jako „ryzyko egzystencjalne” dla kluczowych sektorów przemysłowych.
Wcześniej Włochy nawet domagały się całkowitego wstrzymania tego systemu.
Francja i inne kraje opowiadały się za wolniejszym spadkiem emisji w celu osiągnięcia zerowego limitu do 2039 roku.
Niektóre firmy stalowe i chemiczne skrytykowały również obciążenie kosztami wynikające z systemu ETS.
Inne organizacje skupiały się na apelach o stabilność i przewidywalność w systemie.
W ostatnich tygodniach Hiszpania, Holandia oraz pięć innych krajów wezwали komisję do „oporu przed osłabieniem” systemu ETS podczas jego przeglądu, donosi E&E News. Stwierdzili, że system ETS powinien zostać wzmocniony, aby „zapewnić przewidywalność inwestycji na dłuższy okres oraz stabilność regulacyjną”.
Osłabienie tego systemu mogłoby „podważyć sygnały inwestycyjne i sprawić, że Europa będzie bardziej narażona na wstrząsy spowodowane paliwami kopalnymi”, stwierdzono w raporcie z marca 2026 roku przygotowanym przez think tank zajmujący się klimatem E3G.
Kolejne informacje od E3G wskazują, że „ryzyko” polega na tym, iż politycy osłabią ten system jako krótkoterminowe rozwiązanie gospodarcze, „podważając jeden z głównych narzędzi UE służących realizacji jej celów transformacji przemysłowej”.
Dziesiątki organizacji inwestycyjnych wezwали kraje UE do ułatwienia funkcjonowania „solidnego i przewidywalnego” systemu ETS. Stwierdzili, że „stabilność polityczna jest najtańszym bodźcem inwestycyjnym dostępnym dla UE”.
W swojej liście priorytetów dotyczących reformy systemu ETS organizacja pozarządowa Carbon Market Watch stwierdziła, że „teraz nie jest czas na cofnięcie się” od swoich celów i warunków.
Co zawiera nowa propozycja Komisji Europejskiej?
Propozycja komisji przedstawia szereg zmian w systemie ETS, aby dostosować go do celu klimatycznego UE polegającego na obniżeniu emisji o 90% poniżej poziomów z 1990 roku do roku 2040.
Według komisji ta ocena „przyniesie ulgę branży”, jednocześnie kontynuując „kluczową” rolę systemu ETS w działaniach na rzecz klimatu.
Jednak inni są bardziej sceptyczni co do wpływu, jaki mogłoby to mieć na działania na rzecz klimatu.
Poniżej Carbon Brief przedstawia główne aspekty propozycji.
Przedłużone darmowe kwoty
Komisja Europejska proponuje przedłużenie darmowych przydziałów poza wcześniej ustaloną datę.
Bezpłatne przydziały miały zostać zmniejszone od tego roku i całkowicie zniesione do 2034 roku.
Jednakże komisja zaproponowała przedłużenie tego terminu do 2038 roku pod warunkiem, że firmy otrzymujące bezpłatne kwoty emisji określą, w jaki sposób zainwestują w dekarbonizację swoich działalności w UE.
Proponuje, aby od 2031 roku 80% darmowych uprawnień w tym systemie zostało przyznanych firmom, które złożyły plany inwestycji w dekarbonizację w UE.
Pozostałe 20% darmowych kwot będzie przydzielane wyłącznie tym, którzy potrafią udowodnić, że realizowali planowane inwestycje i osiągnęli zamierzone redukcje emisji.
„To krok we właściwym kierunku”, mówi dr Kirsten Scholl, dyrektor ds. spraw UE w think tanku Epico, ale nie powinien on „stwarzać nadmiernej obciążenia administracyjnego”.
Mechanizm korygujący cło węglowe UE (CBAM) został stworzony, aby zastąpić istniejący system darmowych uprawnień w ramach ETS.
Jest to podatek nakładany na określone towary importowane, oparty na ilości emisji CO2 wytwarzanych podczas ich produkcji. Zaczęto go stopniowo wprowadzać na początku 2026 roku.
W rezultacie darmowe przydziały są stopniowo wycofywane od 2026 do 2038 roku.
Jednakże komisja zaproponowała, aby 15% darmowych przydziałów, które miały zostać usunięte z powodu CBAM, zostało ponownie wprowadzonych od 2028 roku w celu „spowolnienia tempa wprowadzania CBAM oraz zmniejszenia pozostałego ryzyka ucieczki węgla”.
Komisja stwierdza, że zapobieganie ucieczce węgla „pozostaje kluczowym elementem” systemu ETS.
„Opóźnianie stopniowego wycofywania darmowych przydziałów oraz pełnej implementacji CBAM niesie ryzyko zmarnowania wiarygodności UE zarówno w oczach inwestorów, jak i partnerów handlowych”, mówi Francesco Lombardi Stocchetti, doradca ds. polityki gospodarki zrównoważonej w Fundacji Bellona, organizacji pozarządowej zajmującej się ochroną środowiska.
„Europa nie może przewodzić czystej transformacji przemysłowej, jedynie zmieniając cele”, dodaje w oświadczeniu.
Spowolnienie tempa dążenia do zerowych emisji o dekadę
Komisja zaproponowała wolniejsze zmniejszanie emisji w ramach systemu ETS począwszy od 2031 roku.
To może oznaczać, że nowe dopłaty będą mogły zostać włączone do tego programu w latach 40. XXI wieku, zamiast zostać wycofanych w 2039 roku, jak planowano wcześniej.
Jednak planowane zmiany nadal są „zgodne” z celami klimatycznymi UE na rok 2040 oraz wymogiem osiągnięcia zerowego bilansu emisji do 2050 roku, twierdzi komisja.
Całkowity limit emisji w ramach systemu ETS był obniżany o 1,7% co roku aż do 2020 roku, a od 2021 roku o 2,2% rocznie.
Ustalono zatem spadek o 4,3% w latach 2024–27 oraz o 4,4% od 2028 roku.
Utrzymanie podobnych stawek po 2030 roku nie byłoby „realistyczne”, stwierdza propozycja komisji.
Zamiast tego sugeruje się, że limit powinien spadać o 3,7% rocznie w latach 2031–2035 oraz o zaledwie 1,7% rocznie w latach 2036–2040. Poniższy wykres przedstawia, jak to mogłoby wyglądać.
To sprawi, że droga do zerowych emisji w ramach systemu ETS będzie „stopniowa i zgodna z krajowymi celami klimatycznymi”, twierdzi komisja.
Jednak WWF twierdzi, że ta propozycja umożliwiłaby emisję dodatkowych 2 miliardów ton CO2e. (Zobacz: Co mogą oznaczać te zmiany dla emisji gazów cieplarnianych?)
lotnictwo
Komisja zaproponowała plany włączenia większej ilości emisji lotniczych do systemu ETS.
Plan przewiduje, że począwszy od 2029 roku wszystkie loty wylatujące z Europejskiego Obszaru Gospodarczego (UE, Islandia, Liechtenstein i Norwegia) i lądujące w innych krajach położonych w odległości do 5000 km od jakiegoś punktu w Europie Środkowej powinny zostać włączone do systemu ETS.
Ta odległość oznacza, że zmiany nie będą miały zastosowania do lotów lądujących w Chinach lub Stanach Zjednoczonych. (Zarówno Stany Zjednoczone, jak i Chiny sprzeciwiają się rozszerzeniu zakresu ETS na loty.)
Komisja proponuje również włączenie emisji z prywatnych odrzutowców oraz innych „lotów służbowych” do systemu ETS.
Zgodnie z danymi, lotnictwo obecnie odpowiada za 14% emisji z sektora transportu w UE. Oczekuje się, że ten odsetek gwałtownie wzrośnie do około 90% do roku 2050, ponieważ dekarbonizacja tego sektora jest trudniejsza niż w przypadku innych form transportu.
Od 2012 roku niektóre emisje z lotnictwa zostały włączone do systemu ETS. Obejmują one emisje z podróży lotniczych w obrębie EEA oraz loty odlatujące ze Szwajcarii i Wielkiej Brytanii.
Przemysł lotniczy nie przyjął pozytywnie doniesień o planach rozszerzenia działalności poza ten zakres.
8 czerwca największe linie lotnicze w Europie apelowały do przewodniczącej komisji Ursuli von der Leyen, aby nie rozszerzała systemu ETS na loty międzynarodowe, twierdząc, że doprowadzi to do wzrostu cen biletów.
Badanie zlecone przez Carbon Market Watch wykazało, że system ETS obejmujący wszystkie loty wylatujące z EEA, a nie tylko te w jego obrębie, spowodowałby „bardzo niewielki wpływ na ceny biletów i popyt pasażerski”.
Pieniądze z aukcji
Zgodnie z proponowanymi zmianami kraje UE musiałyby przeznaczyć połowę środków otrzymywanych z aukcji ETS na dekarbonizację sektorów objętych tym systemem.
Komisja twierdzi, że to oznaczałoby inwestycje w celu dekarbonizacji w wysokości ponad 100 miliardów euro przed rokiem 2030.
Zgodnie z propozycją, od 2013 roku około trzech czwartych środków uzyskanych dzięki systemowi ETS zostało przydzielonych krajom UE.
Od 2023 roku kraje są zobowiązane do wydawania całej tej kwoty na działania związane ze klimatem i energetyką – przynajmniej na papierze.
Jednak w propozycji stwierdza się, że „przejrzystość i skuteczność” tego mechanizmu były „niewystarczające”.
Obecnie jedynie około 5% środków z ETS „bezpośrednio wspiera dekarbonizację przemysłu w sektorach takich jak stal, chemia i nawozy”, dodaje.
Zgodnie z propozycją, w przyszłości 50% powinno zostać przeznaczone na działania wspierające plany związane z czystą energią, dekarbonizację przemysłu oraz lepsze zarządzanie odpadami, jako przykłady.
W raporcie przygotowanym przez thinktank Institut Montaigne zaznaczono, że środki wytwarzane w ramach systemu, które mają pomóc krajom UE w finansowaniu transformacji energetycznej, powinny stanowić „serce” dyskusji na temat systemu ETS, biorąc pod uwagę obecne ograniczenia budżetowe w wielu krajach UE.
Usuwanie CO2
Komisja zaproponowała włączenie trwałych metod usuwania węgla do systemu ETS, aby zapewnić „dodatkową elastyczność” sektorom, które mają trudności z dekarbonizacją. Decyzja ta została wcześniej uzgodniona w ramach celów klimatycznych UE na rok 2040.
„Trwałe” usuwanie odnosi się do bezpośredniego pochwytywania dwutlenku węgla z powietrza wraz z jego przechowywaniem oraz podobnych środków, a nie do tymczasowego usuwania, takiego jak sadzenie drzew.
Przeniesienia te zostaną włączone do systemu poprzez zwiększenie górnej granicy dopuszczalnych kwot o kwotę równą liczbie zakupionych przeniesień.
Zgodnie z propozycją zostanie stworzony „dodatkowy obszar emisji” dla sektorów trudnych do ograniczenia, a także zostanie wspierzone „rozszerzanie się przemysłu usuwania węgla”.
Proponuje również, aby określone firmy, takie jak operatorzy transportu morskiego i lotniczego, mogły skompensować swoje emisje za pomocą własnych certyfikowanych metod usuwania węgla.
Zgodnie z propozycją te emisje nie mogłyby przekroczyć poziomu zera.
Sven Harmeling, kierownik działu ds. klimatu w Climate Action Network (CAN) Europe, twierdzi, że wprowadzanie metod usuwania węgla „osłabiłoby skutki systemu ETS, podważyło cenę węgla i stworzyłoby nowe luky prawne dla zanieczyszczających środowisko, zamiast przyspieszyć przejście na paliwa niefosylne”.
„Propozycja nie gwarantuje, że będą brane pod uwagę wyłącznie technologie usuwania o wysokiej niezawodności”, dodaje w oświadczeniu.
Jednak dyrektor Instytutu Badań nad Wpływem Klimatu w Poczdamie, prof. Ottmar Edenhofer, określa to posunięcie jako „ważny krok”, mówiąc:
Po raz pierwszy tworzy wiarygodne i długoterminowe ramy inwestycyjne dla technologii usuwania węgla w Europie.
Kredyty międzynarodowe
Komisja proponuje, aby firmy objęte systemem ETS mogły od 2036 roku korzystać z kredytów o „wysokiej integralności” nabytych na globalnym rynku węgla.
Ma to związek z celami klimatycznymi UE na rok 2040, zgodnie z którymi do 5% z 90-procentowego spadku emisji gazów cieplarnianych może pochodzić z globalnych kredytów węglowych.
Amélie Laurent, doradczyni ds. polityki w zakresie rachunkowości węglowej w Fundacji Bellona, stwierdza w oświadczeniu, że te kredyty „powinny znajdować się w strategicznej rezerwie ostatecznego rozwiązania, a nie być pretekstem do unikania wykonywania naszych obowiązków”.
Aurora D’Aprile, dyrektor ds. polityki UE w Międzynarodowej Stowarzyszeniu Handlu Emisjami, zaznacza w oświadczeniu:
„W przypadku kredytów międzynarodowych wczesna praca nad zasadami zarządzania i zamówieniami oraz większa pewność co do projektu pilotażowego od 2031 roku będą kluczowe, aby stworzyć wiarygodny sygnał popytu.”
Inne sektory się rozszerzyły
Komisja przedstawiła plany rozszerzenia udziału sektora morskiego w systemie ETS.
Sektor morski odpowiada za około 4% całkowitych emisji w UE. Nowe propozycje dotyczące tego sektora obejmują włączenie do systemu określonych małych statków o wadze 400–5 000 ton.
Propozycja przedstawia również plany stopniowego włączenia większej ilości spalania odpadów do systemu ETS począwszy od 2031 roku.
Od 2024 roku niektóre firmy spalające odpady są zobowiązane do monitorowania i raportowania swoich emisji w ramach systemu ETS. Jednak nie musiały nabywać kredytów.
Komisja proponuje wprowadzenie tego sektora stopniowo.
Zgodnie z tymi propozycjami firmy musiałyby mieć przydział na 25% swoich emisji w 2031 roku, 50% w 2032 roku, 75% w 2033 roku oraz 100% począwszy od 2034 roku.
Przegląd rezerwy stabilności rynkowej
Rezerwa stabilności rynku została dodana do systemu ETS w 2019 roku, aby pomóc w stabilizacji przepływu uprawnień.
Działa jak pojemnik na nadmiar uprawnień, który przechowuje dodatkowe kwoty. Gdy liczba uprawnień na rynku spada poniżej określonego progu, z rezerwy wprowadza się więcej uprawnień, aby przywrócić równowagę.
Podobnie, jeśli rynek jest zalewany zbyt wielką ilością pozwoleń, co obniża ceny, to niektóre z nich są usuwane i umieszczane w rezerwie.
Komisja zaproponowała reformę rezerwy, w tym zmianę górnych i dolnych granic dotyczących momentu przyznawania lub cofania uprawnień.
Chce obniżyć stawkę, jaką płacono za wycofywanie pozwoleń z aukcji, gdy przekraczają określony próg, z 24% do 12% począwszy od 2028 roku.
Oznacza to, że pozwolenia mogłyby pozostać na rynku przez dłuższy czas.
Jak pokazuje poniższy wykres, cena węgla w UE wzrosła dziesięciokrotnie w latach 2017–2021, osiągając ponad 80 euro (68 funtów) za tonę CO2.
Mimo to w propozycji komisji stwierdza się, że rezerwa była „skuteczna w łagodzeniu wstrząsów cenowych” na rynku uprawnień do emisji spowodowanych pandemią Covid-19 oraz gwałtownym wzrostem cen energii po inwazji Rosji na Ukrainę w 2021 roku.
Związki między Wielką Brytanią a Unią Europejską
Unia Europejska i Wielka Brytania zgodziły się w zasadzie na połączenie swoich rynków węglowych, ale według propozycji komisji negocjacje są nadal „w toku”.
Dodaje się, że komisja „przewiduje” przyszłe wpłaty finansowe ze strony Wielkiej Brytanii do systemu ETS Unii Europejskiej, jeśli zostanie osiągnięta ostateczna umowa.
Wiele firm apeluje o połączenie tych systemów. W czerwcu dziesiątki organizacji zajmujących się połowem węgla oraz grup przemysłowych podpisały list z żądaniem większej pewności co do powiązań między UE a Wielką Brytanią, aby na przykład objąć nimi projekty transgranicznego połowu i przechowywania węgla.
Szwajcarski system ETS jest powiązany z UE od 2020 roku.
Co mogą oznaczać te zmiany dla emisji gazów cieplarnianych?
Komisja Europejska twierdzi, że system ETS odgrywa „kluczową rolę” we wdrażaniu jej celów klimatycznych w sposób „ekonomicznie efektywny”.
Zgodnie z Komisją Europejską emisje w sektorach objętych systemem ETS zmniejszyły się o połowę od jego wprowadzenia w 2005 roku.
Według analizy Carbon Brief na podstawie danych zebranych przez thinktank Bruegel, około trzech czwartych tej redukcji pochodzi z sektora energetycznego.
Jak widać na poniższym wykresie, łączne emisje gazów cieplarnianych w UE spadły o 40% od 1990 roku.
Komisarz ds. klimatu Hoekstra powiedział na konferencji prasowej, że propozycja jest „w pełni zgodna” z celem Unii Europejskiej polegającym na obniżeniu emisji gazów cieplarnianych o 90% poniżej poziomu z 1990 roku do 2040 roku. Określił ten plan jako „w pełni zgodny z przepisami klimatycznymi”.
Zwrócił również uwagę, że żadna inna polityka UE nie przyczyniła się do zmniejszenia emisji w takim stopniu jak system ETS, określając go jako „fenomenalny atut”.
Jednak działacze i eksperci obawiają się, że proponowane zmiany mogą spowolnić dekarbonizację i narazić cele klimatyczne UE na ryzyko.
Carbon Market Watch twierdzi, że takie plany „znacznie osłabiłyby” system ETS i „niosą ryzyko podważenia osiągnięcia celów klimatycznych UE na lata 2040 i 2050”.
„Proponowane rozwiązania stanowiłyby poważny krok w tył dla celów klimatycznych UE, osłabiając motywację do redukcji emisji, przedłużając zależność od paliw kopalnych i narażając cel klimatyczny na rok 2040”, stwierdza oświadczenie WWF.
WWF szacuje, że w przypadku zatwierdzenia tych propozycji w UE zostałoby wyemitowanych dodatkowo 2 miliardy ton CO2.
Jest to podobne do analizy Ingmara Rentzhoga, dyrektora generalnego platformy We Don’t Have Time, opublikowanej w Forbesie, która podaje tę wartość na około 2,4 miliarda ton do 2050 roku. Również Benjamin Görlach, kierownik ds. ekonomii klimatycznej i finansów w thinktanku Agora Energiewende, podaje wartość 2,4 miliarda ton w swojej analizie.
Michael Bloss, niemiecki poseł do Parlamentu Europejskiego z ramienia Europejskich Zielonych, twierdzi, że te plany doprowadziłyby do uwalnienia około 1,4 miliarda ton dodatkowego CO2 [prawdopodobnie z powodu uwzględnienia krótszego okresu czasowego]. Określa tę propozycję jako „wandalizm klimatyczny”.
Chiara Martinelli, dyrektorka CAN Europe, mówi:
Każda dodatkowa tona CO2 dozwolona w ramach systemu ETS sprawia, że wyzwanie klimatyczne Europy staje się trudniejsze i droższe. Osłabienie systemu ETS teraz to prezent dla zanieczyszczających środowisko firm, które przedłożyły wypłaty akcjonariuszom nad inwestycje w czystszą produkcję.
Jak przyjęto tę propozycję?
Nowa propozycja UE dotycząca systemu ETS spotkała się z mieszanką reakcji.
Scholl z Epico twierdzi, że propozycja zawiera „ważne elastyczności, które mogą pomóc w rozwiązaniu problemów z konkurencyjnością oraz zapewnić większą pewność inwestycjom przemysłowym”. Jednak w oświadczeniu dodaje:
Wciąż istnieją obawy co do tego, czy proponowane zmiany zachowają długoterminowy sygnał inwestycyjny systemu ETS oraz czy w wystarczający sposób docenią firmy, które już zobowiązały się do ambitnych ścieżek dekarbonizacji.
Edenhofer z Instytutu Badań nad Wpływem Klimatu w Poczdamie dodaje, że propozycje zapewniają „jasność co do wkładu, jaki handel emisjami ma przynieść w realizacji celów klimatycznych na rok 2040”.
Elisa Giannelli, kierownikka programu w E3G, mówi w oświadczeniu:
„Dzisiejsza propozycja może spodobać się niektórym, ale niesie ze sobą ryzyko wzrostu zarówno długoterminowych kosztów, jak i czasu potrzebnego na realizację strategii wzrostu UE.”
Pepe Escrig, starszy badacz również z E3G, dodaje, że komisja zachowała część „podstawowych elementów” systemu ETS, ale „ustąpiła pod presją polityczną, by osłabić go jako szybkie rozwiązanie szerszych problemów”.
To spowodowało, że plan „ciągnie się w dwóch kierunkach: wzmacnia wsparcie dla inwestycji przemysłowych, jednocześnie osłabiając niektóre elementy ramy mającej je wspierać”, mówi Escrig.
Andrea Spignoli, kierownik ds. polityki rynków zrównoważonych w Bellona Europa, twierdzi, że propozycja niesie ryzyko „osłabienia inwestycji w zieloną energię”.
„Oznacza to również, że w innych sektorach będą potrzebne dodatkowe wysiłki… które niosą ze sobą własne wyzwania polityczne i gospodarcze”, mówi Görlach z Agory na LinkedIn.
Greg Van Elsen, starszy koordynator polityki przemysłowej w CAN Europe, powiedział w oświadczeniu:
Bezpłatne zezwolenia na zanieczyszczenie nigdy nie miały stać się trwałą dotacją. Ich przedłużanie do 2038 roku nagradza opóźnienia zamiast dekarbonizacji przemysłu.
Grupy lobbingowe również miały mieszane opinie na temat różnych aspektów propozycji.
Międzynarodowa Asocjacja Przewozu Powietrznego twierdzi, że jest „głęboko sfrustrowana” tą propozycją.
Dyrektor generalny organizacji, Willie Walsh, twierdzi, że konsekwencje będą „szkodliwe”, „powodując napięcia związane z kwestią ekstraterytorialności, spowalniając globalną dekarbonizację i osłabiając konkurencyjność Europy”.
WindEurope twierdzi, że propozycja niesie ryzyko spowolnienia dekarbonizacji oraz niezdolności do skierowania miliardów euro z dochodów z systemu ETS na elektryfikację przemysłu.
Dyrektor generalny BusinessEurope, Markus J Beyrer, stwierdza, że niektóre aspekty „wywołują obawy”. Na przykład mówi, że „nowe warunki dotyczące bezpłatnych przydziałów grożą zwiększeniem biurokratycznej złożoności oraz niepewną rolą międzynarodowych kredytów węglowych”.
Co to jest „ETS2”?
ETS2 to odrębny system handlu uprawnieniami do emisji, oddzielny od głównego ETS. Ma wejść w życie w 2028 roku i nie jest pod wpływem obecnej oceny ETS ani wynikających z niej propozycji.
Będzie działać w oparciu o system podobny do istniejącego ETS, obejmujący emisje z transportu, budynków oraz mniejszych przedsiębiorstw w innych sektorach.
Jedną z kluczowych różnic jest jednak to, że ETS2 nie będzie udostępniać żadnych przywilejów za darmo. Wszystkie one będą sprzedawane na aukcji i nabywane przez firmy.
15 lipca 10 krajów, w tym Włochy i Polska, apelowało do komisji, aby podczas tej oceny ponownie rozważyła również kwestię ETS2. Nie odniosły sukcesu.
Podobnie jak w oryginalnym systemie ETS, komisja uważa, że cena węgla w ramach nowego systemu ETS2 będzie „stwarzać zachęty rynkowe dla inwestycji w remonty budynków oraz mobilność o niskich emisjach”.
Jednak w czerwcu rządy państw członkowskich oraz Parlament Europejski uzgodniły szereg „zabezpieczeń” mających na celu wspieranie stabilności cen.
Na przykład, jeśli koszty pozwoleń w ramach ETS2 przekroczą 45 euro za tonę CO2, zgodzili się na włączenie do systemu 40 milionów pozwoleń z rezerwy w celu normalizacji podaży – co stanowi dwukrotność wcześniej ustalonej ilości.
Według informacji przekazanych przez Europejską Agencję Środowiskową, system ETS2 będzie „wpływał na ceny paliw i koszty mobilności”, a uzyskane środki trafią do funduszu na rzecz klimatu społecznego w celu „wsparcia rodzin w trudnej sytuacji oraz inwestycji”.
Co się stanie dalej?
Kraje UE będą teraz negocjować warunki propozycji komisji, zanim trafi ona na głosowanie w Parlamencie Europejskim.
Irlandia, która niedawno objęła sześcimiesięczną rotacyjną prezydencję w Radzie UE, oświadczyła, że chce, aby propozycje dotyczące systemu ETS zostały zatwierdzone do końca tego roku.
Wcześniejszy dokument rady, reprezentującej rządy państw członkowskich, określił cel osiągnięcia porozumienia do pierwszego kwartału 2027 roku.
Clean Energy Wire twierdzi, że byłby to „niezwykle ambitny harmonogram dla jednego z najbardziej skomplikowanych pod względem technicznym aktów prawa klimatycznego w tym bloku”.
Politico zauważa, że prawdopodobne będą „miesiące sporów”.
Opublikowano na licencji CC.
Zapisz się do cotygodniowego Substacka CleanTechnica, aby otrzymywać szczegółowe analizy oraz zwięzłe podsumowania od Zacha i Scotta, zapoznaj się z naszym codziennym newsletterem i śledź nas na Google News!
Źródło: CleanTechnica