← Powrót do aktualności
Regulacje

Nikt przy zdrowych zmysłach nie chciał montażu silnika spalinowego do elektryka. Obrist bankrutuje, 31,8 mln euro długu

Nikt przy zdrowych zmysłach nie chciał montażu silnika spalinowego do elektryka. Obrist bankrutuje, 31,8 mln euro długu

Austriacka Grupa Obrist uznała, że nabywcy aut elektrycznych prędzej czy później zrozumieją rozmiar swej pomyłki. I wtedy zechcą wrócić do macierzy, zdecydują się na uzupełnienie auta o silnik spalinowy. Dlatego jedna z jej spółek-córek opracowała zestaw do konwersji BEV-ów na modele spalinowe przez montaż dodatkowego dwucylindrowego tradycyjnego silnika. Na szczęście po kilku latach rzeczywistość zweryfikowała te pobożne życzenia, Obrist Group właśnie bankrutuje z 31,8 milionami euro (równowartość 140 mln zł) długu.

Konwersja aut elektrycznych na spalinowe, czyli jak znaleźć antyMidasa

W przestrzeni publicznej funkcjonuje cały szereg firm i ludzi, których należy słuchać, by robić… dokładnie odwrotnie niż oni zalecają, co zresztą normalny człowiek czuje podskórnie. Na przykład w Stanach Zjednoczonych żartobliwie mówi się o regule inverse Cramer, istnieje nawet satyryczny profil pod tą samą nazwą, który zaleca działania w dokładnie przeciwnym kierunku w stosunku do tych rekomendowanych przez dziennikarza CNBC, Jima Cramera. I faktycznie, lokowanie pieniędzy odwrotne w stosunku do rekomendacji zwykle daje lepsze skutki niż poleganie na zaleceniach dziennikarza.

W Europie również mamy takie nazwiska, głównie w świecie polityków, ale znajdziemy i dziennikarzy. Austriacka firma Obrist, choć wywodzi się zdecydowanie ze środowisk inżynierskich, również należała do tej grupy.

Zdjęcie promujące napęd Obrist HyperHybrid. Statysta z siwą brodą idealnie dopasował się do roli szalonego naukowca 🙂

W 2018 roku należąca do niej spółka stworzyła zespół napędowy HyperHybrid, który składał się z baterii o pojemności 11 kWh, silnika elektrycznego napędzającego koła i silnika spalinowego pełniącego rolę generatora energii. Słowem: mniej więcej pięć lat po premierze BMW i3 REx Obrist stworzył identyczną hybrydę szeregową ładowaną z gniazdka (EREV), która polegała na dwucylindrowym generatorze prądu. Główną zaletą rozwiązania z Austrii miała być łatwość implementacji w dowolnym modelu spalinowym. Tylko że producenci samochodów jakoś nie dali się przekonać…

Dlatego w 2020 roku Austriacy zaczęli intensywnie przekonywać opinię społeczną, że ludzie, owszem, kupują elektryki, jednak z czasem zrozumieją swój błąd, bo przecież 1 000 kilometrów zasięgu jest najważniejsze. W dodatku baterie są drogie, tymczasem mały silnik spalinowy może z łatwością zwiększyć zasięg. Dlatego założyciel firmy, Frank Obrist (zdjęcie poniżej), zdemontował baterię z Tesli Model 3 SR+, zamiast niej wstawił pakiet o pojemności 17,3 kWh i upchnął do frunka spalinowy generator prądu. To nie przypadek, że wybrał Teslę – wszystkie inne elektryki miały wtedy bałagan pod maską:

Frank Obrist, współtwórca napędu, przekonuje o zaletach swego rozwiązania

Tesla Model 3 HyperHybrid była prawdziwym cackiem. Na prądzie przejeżdżała realnie kilkadziesiąt kilometrów („100 jednostek NEDC”), w dodatku z przodu zaczynał terkotać silnik spalinowy, gdy tylko kierowca przekroczył 65 km/h. Gotowy model z tym napędem i zestaw do konwersji miały być gotowe najpóźniej w 2023 roku. Za generator prądu służył chiński silnik z Geely EC7, czterocylindrowy, chociaż wcześniej Obrist upierała się przy jednostkach dwucylindrowych. Wszystkie te modernizacje miały obniżać cenę auta do 20 000 euro (!) dzięki wycięciu dużej części baterii. Ale bez uwzględniania kosztów konwersji.

Z czasem zaczęto mówić, że silnik spalinowy koniecznie musi być zasilany metanolem lub przynajmniej mieszaniną metanolu i benzyny. A teraz firma Obrist bankrutuje, ma 31,8 miliona euro długo i wygląda na to, że nie ma dla niej ratunku.

Ocena artykułu

Ocena Czytelników

[Suma: 0 głosów Średnia: 0]

Nie przegap nowych treści, KLIKNIJ i OBSERWUJ Elektrowoz.pl w Google News. Mogą Cię też zainteresować poniższe reklamy: