Martwiłem się, gdy moi rodzice przechodzili na samochody elektryczne, ale oni udowodnili mi, że się myliłem.

Niedawno moi wybrani rodzice zaskoczyli mnie zupełnie niespodziewanie. Porzucili swój samochód napędzany benzyną – Lincoln Corsair oraz Mini Cooper – i zastąpili je Hyundaiem Ioniq 6. To było dość nieoczekiwane. Chociaż byłem pod wrażeniem, nie mogłem przestać się martwić.
Są to para w wieku 60–70 lat, mieszkająca na obszarach wiejskich w Północnej Karolinie, gdzie najbliższe duże miasto znajduje się godzinę drogi stamtąd. Nigdy nie pytali mnie zbyt wiele o pojazdy elektryczne, poza uprzejmą rozmową. Nawet nie wiem, czy wiedzą dużo na temat posiadania pojazdu elektrycznego lub jego ładowania. A co, jeśli coś się stanie? Czy są przygotowani na wyzwania związane z jazdą pojazdem elektrycznym jako jedynym samochodem?
Po spędzeniu weekendu z nimi i ich nowym samochodem stało się zupełnie jasne, że nie ma powodu do zmartwień. Bardzo go kochają. Co ważniejsze, szybko dostrzegli zalety i przewagę posiadania samochodu elektrycznego, bez konieczności, bym cokolwiek mówił lub pokazywał. Krąży wiele opinii na temat trudności w przekonaniu zwykłych ludzi, szczególnie tych mieszkających daleko od dużych miast, do przejścia na pojazdy elektryczne. Okazuje się jednak, że styl życia z samochodem elektrycznym sam się sprzedaje – nawet tym, od których byś tego najmniej oczekiwał.
Pochodzisz skądś znikąd?
Wiedziałem po prostu, że moi rodzice szukają nowego samochodu, ale domyślałem się, że nadal będą trzymać się opcji oferowanych przez Ford Motor Company. Oboje pracowali wcześniej w firmie Ford – mój ojciec przeszedł na emeryturę w latach 2010. Otrzymuje spory rabat dla emerytów, a przez lata jego samochody były zwykle wynajmowane w ramach programu leasingowego Forda, często były to małe crossovery. Kilka lat temu próbowali wynająć Forda Maverick Hybrid, ale im się to nie udało, więc miałem wrażenie, że może chcieliby coś z napędem elektrycznym.
Jednak myślałem, że interesuje ich pojazd hybrydowy, a nie pełny samochód elektryczny. W ciągu ostatnich 18 miesięcy od czasu do czasu pytali mnie, co myślę o niektórych modelach hybrydowych, takich jak Toyota Venza czy Honda Civic Hybrid. Ale widać było, że być może nie są zbyt biegli w temacie wszelkich form elektryfikacji. Uważali, że wiele hybryd dostępnych na rynku wymaga podłączania do prądu, i nie byli pewni, czy mogą (lub chcą) zainwestować w infrastrukturę do ładowania niezbędną dla modelu PHEV. Zapewniłem ich, że niektóre z modeli, o które mnie pytali (szczególnie nowy Toyota Prius) są dostępne również w wersji nie-PHEV i nie wymagają podłączania do prądu.

Zdjęcie: Kevin Williams/InsideEVs
W marcu tata wysłał mi wiadomość: „Co myślisz o Ioniq 6 z 2025 roku?”. Patrząc wstecz, nie było to przypadkowe. Samochód został wycofany z produkcji w USA, a strony informacyjne publikowały artykuły na ten temat (oraz o imponujących ofertach na używane i wynajmowane egzemplarze), w tym nasza. Napisałem jeden z tych artykułów i go przesłałem. Wiedziałem, że chcą wkrótce kupić samochód. Mimo to uważałem, że to tylko pobieżne zainteresowanie; niewiele mówili o przejściu na samochody w pełni elektryczne, z wyjątkiem jednorazowej rozmowy o VinFast VF8.
Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, gdy pięć dni później tata przysłał mi zdjęcie czarnego Ioniq 6 SEL AWD. „Wczoraj jeździliśmy Mustangiem Mach-E i nam się spodobał, ale uważam, że jego cena była zbyt wysoka nawet przy mojej zniżce emeryta”, napisał. Dziś jeździliśmy Ioniq 6. Bardzo mi się spodobał, a cena była odpowiednia. Teraz stoi w naszym garażu.
Na papierze wiedziałem, że ten samochód spełnia ich kryteria. Oboje chcieli pojazdu niskiego nad ziemią, więc duży SUV nie wchodził w grę. Ich garaż jest bardzo mały, więc i tak nie mogliby tam trzymać dużego samochodu. Chcieli też obniżyć wydatki, więc droższe opcje (Mini Countryman S i SE, Toyota Prius Prime) nie były brane pod uwagę.
Gdy wrócili do domu z Ioniq 6, byłem dumny, ale też trochę zaskoczony i może nieco zaskoczony niespodziewanym wyborem. Moi rodzice nie mają możliwości ładowania samochodu w domu, a w okolicy, gdzie mieszkają, nie ma stacji ładowania pojazdów elektrycznych. Byłem zaniepokojony – czy przechodzenie na samochody elektryczne w ogóle będzie dla nich możliwe?
Udało im się to urzeczywistnić
w ciągu następnych kilku miesięcy nie usłyszałem od nich ani słowa. Milczenie to dobra wiadomość, prawda? Moje zdenerwowanie ustąpiło. Najwyraźniej nie mieli problemów z posiadaniem ani używaniem samochodów elektrycznych, skoro żaden z nich nie narzekał na problemy z zasięgiem ani na utknięcie w trasie. Już kiedyś jeździłem samochodami elektrycznymi w dzierżawie do ich domu – to nie jest łatwe. Najbliższy szybki ładowarka typu DC znajdował się około 30 minut drogi stamtąd. Znałem trudności, z którymi się zmierzą, ale nie dostałem od nich żadnych informacji na ten temat.
Gdy w końcu zobaczyłem je kilka tygodni później, potwierdziły moje przypuszczenia. „Tak, te pierwsze kilka tygodni wymagało trochę adaptacji; rachunki za ładowanie były nieco droższe, niż myśleliśmy, a czasem wszystko idzie też wolniej, niż się spodziewaliśmy” – powiedziała moja mama. Ale wygoda jazdy samochodem elektrycznym była zbyt duża, by ją ignorować. Zwłaszcza że po pierwszym miesiącu posiadania oficjalnie sprzedali swój Mini Cooper i użyli tych pieniędzy na zakup uniwersalnego złącza do ściany Tesla. Dzięki mocy 48 amperów urządzenie to mogło w pełni naładować akumulator Ioniq 6 o pojemności 77,4 kWh z zerowego na pełny poziom, łatwo nawet w ciągu nocy.

Zdjęcie: Kevin Williams/InsideEVs
Dzięki ładowaniu w domu są nie do zatrzymania. Oboje przyznali, że teraz, gdy mają gniazdko w domu, zdali sobie sprawę, jak łatwo jest korzystać z samochodu na co dzień. „Tak, szczerze mówiąc, w ogóle nie zwracamy uwagi na rachunek za prąd. Jest trochę wyższy, ale naprawdę tego nie odczuwamy” – powiedziała moja mama.
Nawet pojechali z Ioniq 6 w podróż samochodową. Też się o to martwiłem, ponieważ oboje wolą jeździć samochodem zamiast latać, gdy to możliwe. Mimo to powiedzieli, że podróż samochodem przebiegła bezproblemowo. Podczas 400-milowej podróży do Atlanty mieli tylko dwa postoje na ładowanie (jeden w drodze, drugi w drodze powrotnej). Zasięg 270 mil określony przez EPA w modelu Hyundai wystarczał w zupełności, szczególnie że nie jechali zbyt szybko. Ponadto, ponieważ starzeją się, powiedzieli, że około 30 minut potrzebnych na ładowanie to idealny czas na odpoczynek i posiłek. Nazwali to „relaksującym”.
Pod wieloma względami było to bardzo motywujące. Zarówno w internecie, jak i podczas rozmów z przyjaciółmi i rodziną od dawna mówiłem, że życie z samochodem elektrycznym jest łatwe. Ale większość ludzi w moim otoczeniu nie słucha – albo może sprzeciwiają się, twierdząc, że po prostu nie jesteśmy gotowi i że oni sami nigdy nie będą jeździć wyłącznie samochodami elektrycznymi. Okazuje się jednak, że moi rodzice przynajmniej słuchali uważnie na tyle, by podjąć taką decyzję. I w ogóle niczego nie żałują.
„Nigdy nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo nie lubiłam chodzić na stacje benzynowe. Naprawdę już nigdy nie chcę tam wracać” – powiedziała moja mama. Mój tata wyraził podobne odczucia, zachwycony tym, jak łatwy jest proces ładowania, a także aplikacje do ładowania w miejscach publicznych (w pewnym stopniu). Po prostu odłączają kabel, wsiadają do samochodu i jadą, dokąd chcą. Nie mają żadnych obaw związanych z zasięgiem ani czasem ładowania.

Zdjęcie: Kevin Williams/InsideEVs
Co o tym myślisz?
Ich doświadczenie mówi wiele o przyszłości samochodów elektrycznych w Ameryce. Tak, trudno jest przekonać zwykłych Amerykanów do samochodów elektrycznych. I tak, po drodze będą przeszkody. Ale jeśli życie z samochodem elektrycznym potrafi przekonać moich rodziców – parę emerytów z wiejskiej Karoliny Północnej, którzy praktycznie nie mieli żadnej wiedzy na temat elektryfikacji – to może przekonać niemal każdego.
Kontakt z autorem: Kevin.williams@insideevs.com
Artykuły powiązane
Źródło: InsideEVs