Doświadczyłem pierwszych na świecie głośników elektrostatycznych w samochodzie seryjnym. Teraz nie mogę już wrócić do poprzedniego stanu.

Kilka chwil, gdy dźwięk wywołał u mnie gęsią skórkę, na zawsze pozostały w mojej pamięci. Jedna z nich to słuchanie występu Metallici na żywo w Central Parku w Nowym Jorku – gęsią skórkę miałem podczas solówki na gitarze w utworze „Nothing Else Matters”. Inną taką chwilą było pierwsze doświadczenie z technologią Dolby Atmos w kinie. A najnowsza miała miejsce w zeszłym tygodniu, gdy siedziałem na tylnym siedzeniu Range Rovera SV Ultra i słuchałem, jak jego nowe głośniki elektrostatyczne tworzą prawdziwą magię zmysłową.
Brytyjski producent samochodów stara się w znacznym stopniu odnowić systemy audio w pojazdach. Jego nowe głośniki elektrostatyczne rezygnują z większości konwencjonalnego sprzętu na rzecz znacznie prostszego projektu. JLR twierdzi, że jest pierwszym producentem samochodów na świecie, który zainstalował głośniki elektrostatyczne w seryjnym pojeździe, a po około 20 minutach ich używania można stwierdzić, że są to najbardziej imponujące systemy audio w samochodzie, jakie kiedykolwiek słyszałem.
[Pełna szczerość: Land Rover zorganizował mi lot do Wielkiej Brytanii w ramach tour prasowego i pokrył wszystkie koszty podróży oraz zakwaterowania.]

Tylne siedzenia Range Rovera SV Ultra z długą odległością między osiami.
Zdjęcie: Land Rover
Czym one są tak wyjątkowe?
W tradycyjnym głośniku – czyli w dynamicznym driverze w żargonie audiofilów – znajdują się trzy główne komponenty: cewka głosowa, magnes oraz membrana przymocowana do stożka. Sygnał elektryczny przechodzi przez cewkę głosową, która generuje pole magnetyczne, sprawiając, że ta porusza się w przód i w tył oraz napiera na stożek, tworząc fale dźwiękowe poprzez zaburzenia w otaczającym powietrzu.
Przez około sto lat niemal każda poprawa w dziedzinie audio samochodowego opierała się na tej samej podstawowej zasadzie – czy to dzięki lepszym materiałom, bardziej precyzyjnemu dostrojeniu, potężniejszym wzmacniaczom, czy coraz bardziej zaawansowanemu oprogramowaniu. Słuchawki magnetyczne typu planar nieco zmieniają tę zasadę, rezygnując z stożków, ale nadal wykorzystują magnesy i cewki.
Dzisiejsze wysokiej klasy systemy audio oparte na tych podstawach są w swoisty sposób naprawdę niesamowite. Czy to system Diamond Surround Sound firmy Bowers & Wilkins w samochodach Volvo i BMW, system Burmester 3D Spatial Audio w modelach Mercedes-Benz, czy systemy AKG z Dolby Atmos w Cadillacach – wszystkie one znalazły sposób, by słuchanie muzyki podczas jazdy stało się bardziej immersyjne i przyjemne niż kiedykolwiek.
Ale głośniki elektrostatyczne Range Rovera są zupełnie inne. Przede wszystkim sprzęt jest znacznie uproszczony – nie ma stożków, cewek głosowych ani magnesów, tylko błona o grubości 1 milimetra zawieszona pomiędzy dwiema naładowanymi elektrycznie płytami metalowymi. Widziałem wersję rozebraną tego głośnika, która miała mniej więcej rozmiar mojej dłoni.

Zdjęcie: Warwick Acoustics
SV Ultra posiada 21 takich membran rozmieszczonych w całej kabinie. Zamiast poruszać stożek, sama membrana wibruje w odpowiedzi na sygnał elektryczny, tworząc dźwięk. To znaczne zmniejszenie masy ruchomej umożliwia głośnikom reprodukcję dźwięku z wyjątkową precyzją i bez żadnych widocznych zniekształceń, powiedział podczas demonstracji Tilesh Karania, starszy inżynier ds. innowacji elektrycznych w Jaguar Land Rover.
Aby osiągnąć pełny efekt, system nadal musi poruszać duże ilości powietrza – realizuje to za pomocą pięciu dodatkowych głośników basowych oraz tak zwanych siedzeń „Body and Soul” i „Haptic Floor”.
Podłoga wibruje dzięki efektowi przypominającemu bas, a jest to możliwe za sprawą tak zwanych „przełączników dźwięku”. Cztery z tych przełączników znajdują się również w każdym siedzeniu. Nie przepadałem za wibracjami mojego siedzenia, ale można zmniejszyć intensywność tych przełączników lub je całkowicie wyłączyć. Same głośniki są niezwykle czyste w dźwięku (więcej na ten temat poniżej), więc dodatkowy efekt pochodzący od przełączników wydawał się zbędny.

Zdjęcie: Land Rover
Land Rover twierdzi, że te głośniki reagują 1000 razy szybciej niż konwencjonalne jednostki, zużywają o 90% mniej energii i mają o 90% mniejszą masę. Ponadto eliminują konieczność używania magnesów oraz materiałów ziem rzadkich.
Tę technologię opracowała brytyjska firma Warwick Acoustics, która twierdzi, że te głośniki mogą nawet poprawić efektywność pojazdów elektrycznych. Firma szacuje, że w samochodzie elektrycznym z baterią o pojemności 100 kilowatogodzin jej system elektrostatyczny może zwiększyć zasięg o nawet 20 mil według standardu WLTP. Dzieje się tak dzięki niższemu zużyciu mocy, mniejszej masie oraz lżejszemu wyglądowi systemu. [Land Rover nie podał dokładnie, o ile lżejszy jest jego system w porównaniu z standardowym, wysokiej jakości układem audio.]
Jak one właściwie brzmią?
Należy to sprawdzić osobiście, aby w to uwierzyć.
Karania rozpoczął od odtworzenia utworów „Tom's Diner” w wykonaniu Susanne Vega i DNA. „Można usłyszeć, jak oddycha”, powiedział. I nie przesadzał – każdy wdech przed kolejnym zdaniem brzmiał z zadziwiającą czystością. Następnie w kolejce był utwór „Hotel California”. Gitara akustyczna, gitary elektryczne, bas, bębny i instrumenty perkusyjne brzmiały wszystkie niezwykle wyraźnie, bez wzajemnego przytłaczania się.
Każda nuta ożywała. Nic nie brzmiało mętnie, skompresowane ani zniekształcone. To było jak w studiu nagraniowym – takiej czystości, że zapominasz zupełnie, iż słuchasz przez głośniki. Ale bardziej niż same szczegółowe nuty, najbardziej zaskoczył mnie efekt przestrzeni dźwiękowej. Nie, nie mówię tu o audio 3D, w którym słyszy się dźwięki dochodzące z różnych kierunków.

Zdjęcie: Warwick Acoustics
Zamiast mieć wrażenie, że muzyka jest emitowana prosto na mnie z drzwi, deski rozdzielczej lub głośników umieszczonych na kolumnach, wydawało się, że istnieje poza samym wnętrzem pojazdu, niemal jakby pochodziła spoza ścian samochodu. Nie mogłem dokładnie określić, skąd pochodzi dźwięk pod względem kierunku – czy to z głośników z przodu, czy tych za mną – ale wszystko to pozostawało pięknie spójne. Dźwięk naturalnie unosił się po wnętrzu, rozpraszając się równomiernie, niczym zapach.
To poczucie przestrzeni miało również kojący efekt, sprawiając, że nawet głośne dźwięki brzmiały niezwykle przyjemnie i mniej męcząco. Zasięg tych głośników był również imponujący – od utworu „Hotel California” po piosenkę Taylor Swift „Lavender Haze” wszystko brzmiało z taką samą klarownością.
Chociaż nadal będę fanem dzisiejszych wysokiej klasy systemów audio – są już przecież niesamowicie dobre – głośniki elektroakustyczne Range Rovera podnoszą ten standard na zupełnie nowy poziom. Nie zdziwiłbym się, gdyby więcej producentów samochodów luksusowych zwróciło się do Warwick Acoustics o dostosowanie tych głośników pod swoje flagowe modele.

Zdjęcie: Warwick Acoustics
Na razie są standardowym wyposażeniem w wersji SV Ultra silnikowego Range Rovera. W wersjach SV bez oznaczenia „Ultra” dostępne są jako opcja za ogromną kwotę 12 570 dolarów. Z drugiej strony, jeśli już wydajesz 250 000 dolarów na Range Rovera SV, dodatkowe pięć cyfr za wyjątkowy system audio nie zaszkodzi zbytnio twojemu kontu bankowemu.
Co o tym myślisz?
Większą nadzieją jest to, że ta technologia nie pozostanie wyłącznie dostępna w luksusowych pojazdach o wysokich cenach, których stać tylko nielicznych. Jeśli te głośniki w końcu trafią do większej liczby pojazdów, mogą stanowić jeden z największych postępów w dziedzinie audio samochodowego od dekad.
Kontakt z autorem: suvrat.kothari@insideevs.com
Powiązane artykuły
Źródło: InsideEVs