← Powrót do aktualności
Inne

Hongqi EHS7, pierwszy samochód z perowskitami na dachu. Moce mizerne, ładowanie chyba nawet nie ruszy

Hongqi EHS7, pierwszy samochód z perowskitami na dachu. Moce mizerne, ładowanie chyba nawet nie ruszy

Hongqi [pol. czerwona flaga, czyt.: hon:czi], marka należąca do koncernu FAW Group, pochwaliła się, że jako pierwsza na świecie zastosowała w modelu Hongqi Tiangong 08 /w Europie: Hongqi EHS7/ dach fotowoltaiczny zbudowany w oparciu o ogniwa perowskitowe. „Przy odpowiednim nasłonecznieniu” są one w stanie dawać moc do 300 W, 0,3 kW. Media zachwycają się możliwością ładowania darmową energią, problem tylko w tym, że… ta moc jest zbyt niska, by w ogóle rozpocząć proces uzupełniania energii.

Pierwszy samochód z perowskitami na dachu. Chyba mamy dowód, że to nie jest właściwy kierunek

Przy dobrym nasłonecznieniu dach solarny ma być w stanie wyprodukować 400 kWh rocznie, co daje średnio 1,1 kWh na dobę. Jeśli przyjmiemy, że samochód elektryczny zużywa średnio 20 kWh/100 km – to nasze standardowe założenie na Elektrowozie uwzględniające różne pory roku i różne szybkości jazdy – to wspomniane 1,1 kWh wystarczy na pokonanie 5,5 kilometra. 5,5 kilometra darmowego zasięgu dziennie brzmi nieźle, tylko że Hongqi EHS7 nawet według procedury WLTP zużywa 17,3 lub 18,5 kWh/100 km, czyli realnie więcej niż założone 20 kWh/100 km.

Słowem: uzyskany za darmo zasięg będzie mniejszy.

Hongqi EHS7 to crossover segmentu E (c) Hongqi

Problem numer 2 to uzyskiwana moc. 0,3 kW nie wystarczy do obsłużenia kompresora, który odpowiada za chłodzenie lub podgrzewanie ogniw – ten potrzebuje często kilku kilowatów – ba, mamy wątpliwość, czy 300 W jest w stanie zasilić choćby pompę chłodziwa i elektronikę sterującą samochodu. Albo inaczej: pompa rusza, ładowanie się kończy, bo brakuje mocy, więc pompa staje, bo jest zbędna, więc ładowanie rusza, więc startuje pompa tłocząca chłodziwo, więc brakuje mocy na ładowanie, więc … i tak dalej.

Media ekscytują się deklaracją Hongqi, że takie ogniwa mogłyby dawać nawet 80 kilometrów darmowego zasięgu. Żeby jednak nie psuć sobie klikbajtowych tytułów, nie wspominają, że jest to deklaracja producenta dotycząca bliżej nieokreślonej przyszłości, w której ogniwa perowskitowe pokrywają „inne części nadwozia poczynając od maski” i generują nie 1,1, lecz aż 10 kWh na dobę! To dziewięciokrotnie wyższe koszty warstwy fotowoltaicznej i kosmiczne rachunki przy naprawach blacharskich – a to przecież w modelu Hongqi zwykłe tylne drzwi są trzy razy droższe niż nietypowe „skrzydła” śp. Tesli Model X!

To nadal nie koniec: perowskity mają tę zaletę, że są stosunkowo lekkie i pracują na powierzchniach innych niż płaskie. Poza tym jest z nimi masa problemów: nie są znane koszty masowego zastosowania ogniw tego typu w samochodach – Hongqi dziwnym trafem je przemilcza – szczególnie z uwzględnieniem funkcjonowania w trudnych warunkach. Perowskity nie przepadają bowiem za długą ekspozycją na ultrafiolet (patrz: słońce) i nie lubią przesadnie wysokich temperatur, powyżej 85 stopni Celsjusza zaczynają się rozpadać wiążące je spoiwa. Warunki do maksymalnego zysku energetycznego są więc zaskakująco blisko warunków do przyspieszonej degradacji ogniw.

Podsumowując: fotowoltaika ma dziś doskonały stosunek możliwości do ceny na dachach domów, jednak w samochodach może się nie sprawdzić. Ale cel marketingowy udało się osiągnąć, nawet my opisaliśmy temat 🙂

Ocena artykułu

Ocena Czytelników

[Suma: 1 głosów Średnia: 5]

Nie przegap nowych treści, KLIKNIJ i OBSERWUJ Elektrowoz.pl w Google News. Mogą Cię też zainteresować poniższe reklamy: