Sąd zabrania Trumpowi przymusowego otwarcia zamkniętej elektrowni węglowej, której nikt nie chce, aby była otwarta


Sąd zablokował próby Departamentu Energii zmierzające do przymusowego otwarcia zniszczonej elektrowni węglowej w Michigan, stwierdzając, że nie ma żadnego „stanu wyjątkowego”, który wymuszałby jej dalsze funkcjonowanie oraz marnowanie milionów dolarów płatników opłat przez 468 dni po planowanym zamknięciu.
Jedną z ostatnich taktyk Departamentu Energii było wydawanie „rozkazów awaryjnych”, które zmuszały elektrownie węglowe do dalszej pracy, nawet gdy nikt nie chciał, aby były otwarte.
Departament Energii zastosował tę metodę w przypadku sześciu elektrowni węglowych (oraz jednej elektrowni naftowo-gazowej) w sześciu stanach, twierdząc, że konieczne jest utrzymanie ich w działaniu ze względu na „niezawodność”.
Oczywiście problem polega na tym, że węgiel jest najmniej niezawodną formą energii, jaką mamy do dyspozycji. Jest także drogi i powoduje zanieczyszczenie, dlatego w ostatnich latach jego wykorzystanie gwałtownie spada – z poziomu około połowy produkcji energii elektrycznej w USA na początku lat 2000. do obecnych 17%.
Dlatego wszyscy starają się rezygnować z węgla, i to z uzasadnionych powodów. A mówiąc „wszyscy”, mam na myśli naprawdę wszystkich – nawet właściciele elektrowni objętych tymi rozporządzeniami złożyli skargi przeciwko nim.
Jedyną osobą, która próbuje utrzymać te elektrownie węglowe w działaniu, jest Chris Wright, rzekomy przedstawiciel branży kopalnictwa węgla, udający szefa Departamentu Energii; jego głównym celem jest sprawienie, by amerykański dostawca energii był droższy i mniej bezpieczny, oraz doprowadzenie do tego, by Amerykanie cierpieli jak najwięcej – zarówno pod względem zdrowia płuc, jak i finansów.
Każdy z tych rozporządzeń był oczywiście nielegalny od samego początku – nie ma żadnego kryzysu, który wymuszałby ponowne otwarcie uszkodzonych elektrowni węglowych przy ogromnych kosztach, tylko po to, by stały bezczynnie i nic nie dostarczać płatnikom opłat w regionie, którzy będą musieli pokryć setki milionów dolarów, jakie te rozporządzenia oznaczają.
Sprawa przeciwko nielegalnemu rozporządzeniu dotyczącemu węgla została rozstrzygnięta, nie ma żadnego „kryzysu”
Dlatego każde z nich stało się przedmiotem pozwu, marnując czas i zatruwając sądy sprawami, których rozwiązanie wszyscy znają od samego początku. A pierwsza z tych spraw została rozstrzygnięta dziś.
Sąd apelacyjny w ramach organizacji DC wydał ostateczną krytykę planu Wrighta dotyczącego ograniczeń energetycznych, uznając, że nie ma żadnego „stanu wyjątkowego”, który uzasadniałby utrzymanie zakładu J.H. Campbell w Michigan w działaniu. Zakład Campbell kosztował podatników ponad 259 milionów dolarów i był zmuszany do pracy przez 468 dni od planowanej daty zamknięcia, czyli 17 maja 2025 roku.
To orzeczenie stanowi pełne zwycięstwo dla stanów Michigan, Minnesota i Illinois oraz dziewięciu organizacji działających w interesie publicznym (typowe organizacje: Sierra Club, Natural Resources Defense Council, Environmental Defense Fund, Earth Justice i inne), które wnieśli pozew przeciwko temu rozporządzeniu. Sąd unieważnił decyzję Departamentu Energii, faktycznie stwierdzając, że cała sprawa jest nieważna, ponieważ Departament Energii przekroczył swoje uprawnienia, wydając to rozporządzenie.
Inne rozporządzenia w trybie „stanu wyjątkowego” prawdopodobnie skończą się w ten sam sposób
Decyzja ma implikacje dla innych podobnych postanowień dotyczących sześciu kolejnych elektrowni. Ponieważ każda z nich jest przedmiotem podobnych procesów sądowych i uzyskała podobne uzasadnienie prawne od Departamentu Energii, powodowie liczą na to, że departament ten uzna, iż wszystkie pozostałe jego postanowienia spotkają ten sam los, gdy nadejdzie czas rozprawy.
Główny prawnik EDF, Ted Kelly, powiedział: „Mamy nadzieję, że Departament Energii zda sobie sprawę, iż ta decyzja eliminuje podstawy do twierdzenia, że jakiekolwiek przedłużenia są legalne, ponieważ opierają się one na tych samych faktach i argumentach prawnych, i że będzie przestrzegał prawa, pozwalając Campbellowi oraz sześciu innym elektrowniom nadal funkcjonować, aż do momentu ich zamknięcia.”
Obejrzeliśmy już niektóre z tych innych elektrowni, takie jak ta w Waszyngtonie, która nawet nie działa, oraz ta w Kolorado, która jest uszkodzona, a jej właściciele nie chcą jej otworzyć. Łączna kwota zmarnowana dotychczas na siedem elektrowni wyniosła 547 milionów dolarów, a liczba ta wciąż rośnie – a to jeszcze nie uwzględnia dotacji w wysokości 625 milionów oraz 700 milionów dolarów dla tej przemysłowej „królowej opieki społecznej”, która zmierza jedynie ku grobowi.
Prawie wszyscy zdają sobie sprawę, dokąd to zmierza – z wyjątkiem bezsilnych ignorantów zajmujących stanowiska w zarządzie.
To nie jest pierwsza sprawa sądowa, którą Trump przegrał. NRDC odniosło sukces w ponad 90% swoich pozwów przeciwko jego działaniom szkodliwym dla środowiska, a w ostatnich latach republikanie doznali serii porażek – od kopalni węgla, przez energetykę wiatrową, aż po niepotrzebną biurokrację związaną z uzyskiwaniem pozwoleń oraz przepisy Kalifornii dotyczące czystego powietrza. Biorąc pod uwagę niekompetencję wszystkich zaangażowanych w tę grupę, jesteśmy pewni, że to również nie będzie ich ostatnia porażka sądowa.