Zablokowanie nowych importowanych inwerterów będzie kosztować Amerykę dużo pieniędzy

W zeszłym tygodniu FCC dodało inwertery wyprodukowane za granicą do swojej „Listy objętych regulacjami”. Od razu weszły w życie ograniczenia dotyczące importu nowych modeli inwerterów. Ograniczenie to obowiązuje „bez względu na kraj pochodzenia” we wszystkich krajach zagranicznych, w tym w tych uważanych za sojuszników. Dlatego nowy inwerter niemieckiej firmy SMA nie może być importowany do Stanów Zjednoczonych.
Twierdzi się, że nowe inwertery „stwarzają nie do przyjęcia zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych oraz dla bezpieczeństwa i ochrony obywateli tego kraju”.
Należy zaznaczyć, że ograniczenia te nie dotyczą wcześniej zatwierdzonych modeli, ani inwerterów obecnie używanych. Większość ludzi raczej nie zauważy natychmiastowej różnicy. Bez możliwości zapoznania się z nowościami wiele osób może nie zdawać sobie sprawy, czego im brakuje. Jednakże ograniczenia te potencjalnie blokują wiele rozwojów, które widziałem na Intersolar Europe – hamują one postęp.

Taki postęp jest ważny. Coraz rzadziej potrzebujemy prostych, niesprytnych inwerterów. Chociaż istnieje pewne prawdopodobieństwo, że nowe inwertery importowane otrzymają zwolnienie z określonych wymogów, przepisy w istocie uniemożliwiają im skuteczne funkcjonowanie. A pozostanie w stanie prostoty staje się kosztowne.
Sieć nie wymaga dodatkowej mocy, aby być stale zasilana. W wielu przypadkach nadmiar energii słonecznej wytworzonej na dachach trafia do sieci w okresach jej przeciążenia, co skutkuje ograniczeniem dostaw w innych miejscach. Bez inteligentnych systemów i możliwości łączności przedsiębiorstwa energetyczne nie mogą dokładnie śledzić ilości wytwarzanej i zużywanej energii. Aby zapewnić stabilność, będą kontynuować produkcję energii o stałym obciążeniu. Innymi słowy, bez łączności, możliwości monitorowania i kontroli amerykańskie przedsiębiorstwa energetyczne będą utrzymywać w ruchu generatory na gazie ziemnym w celu zapewnienia stabilnego dostaw energii, a jednocześnie będą ograniczać nadmiar energii pochodzącej z rozproszonych systemów słonecznych w pozostałej części sieci.
Złącza dostępne w nowych inwerterach są niezbędne do pełnego wykorzystania rozproszonej produkcji energii słonecznej. Są kluczowe dla skutecznego wdrożenia systemów przechowywania energii w bateriach – umożliwiają ładowanie ich nadmiarem energii słonecznej, a następnie dostarczanie prądu w razie potrzeby. Pozwalają one również systemom V2G na wspieranie równowagi w sieci energetycznej. Blokowanie najnowocześniejszych, połączonych inwerterów podważa produkcję energii słonecznej i zwiększa zużycie paliw kopalnych. Ponadto powoduje wzrost cen energii ze względu na marnotrawstwo prądu.
Nowoczesne inwertery wykorzystują również bardziej zaawansowane systemy, w tym elektronikę stanu ciekłego typu SiC. To znacznie zwiększa efektywność. Ponadto zmniejsza ilość potrzebnego miedzi, co może obniżyć koszty oraz zmniejszyć obawy związane z wykorzystaniem zasobów. Sprawia to również, że inwerter jest lżejszy, co ułatwia jego montaż. Stany Zjednoczone nie posiadają samodzielnie technologii ani łańcucha dostaw potrzebnych do osiągnięcia globalnego poziomu efektywności. To prowadzi do większych strat energii i wyższych kosztów energii.
Blokowanie konkurencji oznacza również wyższe ceny. Firmy nie muszą konkurować i mogą pobierać wyższe opłaty za coraz bardziej przestarzałą technologię. Prowadzi to również do utrudnienia korzystania z globalnych oszczędności skali oraz innowacji, które pomagają obniżyć koszty inwerterów. Wyższy koszt kluczowego komponentu ma dodatkowy wpływ na całą resztę systemu. To z kolei podnosi koszty systemów słonecznych, które i tak są już znacznie droższe w USA ze względu na protekcjonizm wobec paneli słonecznych. Ta kombinacja zwiększa koszt energii słonecznej, a w konsekwencji także koszt całej energii elektrycznej.
Nawet niewielki wzrost ceny prądu powoduje wzrost kosztów w całej gospodarce. Każdy produkt i usługa, które wykorzystują prąd, stają się nieco droższe. Te koszty są następnie przenoszone na klientów, którzy muszą zarabiać więcej i podnosić ceny, aby sprostać swoim potrzebom, co z kolei powoduje wzrost cen produktów i usług oferowanych innym klientom…
Każdy niewielki wzrost kosztu prądu osłabia ekonomiczne uzasadnienie elektryfikacji. Nawet jeśli elektryfikacja jest nadal bardziej opłacalna, różnica się zmniejsza, a argumenty za dokonaniem inwestycji stają się słabsze. Szczególnie gdy rosną inne koszty i obciążają one budżety. To sprawia, że osoby i firmy muszą płacić więcej przez dłuższy czas, a te wyższe koszty są często przenoszone na klientów. Sam w sobie może to nie wydawać się istotne, ale jest to jeden z czynników, które przyczyniają się do trudności finansowych, z którymi borykają się wielu ludzi w Stanach Zjednoczonych.
Ostatecznie ograniczona konkurencja stanowi również problem związany z bezpieczeństwem. Posiadanie zaledwie kilku systemów, które nie odzwierciedlają najnowocześniejszych rozwiązań dostępnych na świecie, jest słabością – nawet jeśli znajdują się one w granicach naszego kraju. Jeśli sztucznie ograniczona liczba firm zostanie dotknięta klęską żywiołową lub spadkiem gospodarczym, cały sektor staje się podatny na zagrożenia. Wielość źródeł może zapewnić odporność. Ponadto fakt, że dostępnych jest zaledwie kilka systemów, oznacza, że wystarczyłoby zhakować je w niewielkiej liczbie, aby potencjalnie wyłączyć sieć energetyczną.
Aby było jasno: to nie czyni was bezpieczniejszymi. Rosnące koszty energii nie tworzą nowych miejsc pracy, a także nie sprawiają, że rzeczy stają się tańsze. Hamowanie postępu nie poprawia sytuacji.
To, co faktycznie osiąga, to przyczynianie się do utrzymywania konsumpcji paliw kopalnych. Blokowanie inteligentnych inwerterów sprawia, że nasza sieć staje się mniej zaawansowana. Osłabia to argumenty na rzecz energii odnawialnej. Sprzyja temu, by rosnące zapotrzebowanie na energię w centrach danych AI było zaspokajane za pomocą elektrowni opalanych paliwami kopalnymi. Zauważcie, że nie wprowadzamy sankcji wobec paliw kopalnych, które dostarczają większość energii w Stanach Zjednoczonych. Również nie blokujemy urządzeń używanych do wydobywania i spalania paliw kopalnych.
Blokowanie postępu w dziedzinie inwerterów sprawi, że garstka osób mocno przywiązanych do status quo zarobi więcej pieniędzy. Dla wszystkich innych to będzie kosztowne.
Źródło: CleanTechnica