W miarę wzrostu sprzedaży pojazdów elektrycznych, kosztów ropy naftowej oraz pożarów lasów rząd Wielkiej Brytanii rozważa... mniej pojazdów elektrycznych? (aktualizacja)


Rząd Wielkiej Brytanii rozważa złagodzenie swoich kluczowych przepisów dotyczących pojazdów elektrycznych, mimo wysokich cen ropy naftowej, rekordowo wysokich temperatur i licznych pożarów lasów, a także szybko rosnących sprzedaży pojazdów elektrycznych, które już teraz osiągają poziom wystarczający, by spełnić obecne cele rządu.
Aktualizacja z 14.08: Rząd oficjalnie rozpoczął dziś konsultacje dotyczące przepisów na temat pojazdów elektrycznych, podczas gdy premier Burnham była w West Midlands i oceniała szkody spowodowane pożarami lasów, które zostały pogłębione przez zmiany klimatyczne wywołane pojazdami napędzanymi paliwem kopalnym.
Cele Wielkiej Brytanii dotyczące pojazdów elektrycznych przechodziły przez wiele zmian na przestrzeni lat. Początkowo zakładano, że do 2040 roku 100% sprzedaży to będą nowe pojazdy elektryczne, ale ten cel był kilkakrotnie przesuwany – najpierw do przodu, potem z powrotem, a następnie ponownie do przodu – aż w końcu osiągnięto obecny poziom: 80% pojazdów elektrycznych do 2030 roku (a reszta to hybrydy), przy czym do 2035 roku ma nastąpić całkowity zakaz sprzedaży nowych pojazdów z silnikami spalinowymi.
Rząd ustala cele na każdy rok, a tegorocznym celem na koniec roku jest 33% sprzedaży pojazdów elektrycznych. Chociaż producenci mogą osiągnąć niższe wyniki, biorąc pod uwagę dodatkowe punkty za różne osiągnięcia.
No cóż, sytuacja rozwija się dość dobrze. Pod koniec 2025 roku sprzedaż pojazdów elektrycznych w Wielkiej Brytanii była na tyle wysoka, że pozwalała już spełnić cele na 2026 rok. Wydawało się więc, że nawet przy takim, jak to określają niektórzy, ambitnym celu, Wielka Brytania jest na dobrej drodze, by go osiągnąć.
Geopolityka sprzyja rozwojowi pojazdów elektrycznych
Ale wtedy interweniowała geopolityka. I sprawiła, że sytuacja stała się… jeszcze lepsza dla pojazdów elektrycznych.
Z powodu spodziewanej katastrofalnej wojny trwającej już pięć miesięcy w Iranie ceny ropy gwałtownie wzrosły i pozostają wysokie na całym świecie.
To spowodowało, że Wielka Brytania ma jedne z najwyższych cen benzyny na świecie – obecnie wynoszą one średnio 1,62 funta za litr (8,21 dolarów za galon). Ceny diesla osiągnęły poziom 1,92 funta za litr (9,70 dolarów za galon) i obecnie ponownie zmierzają w tym kierunku.
Gospodarstwa domowe w Wielkiej Brytanii szybko zareagowały na te zakłócenia – od marca nastąpił gwałtowny wzrost sprzedaży systemów słonecznych, ładowarek do pojazdów elektrycznych oraz pomp ciepła. Ponieważ budowa instalacji słonecznych i wiatrowych w Wielkiej Brytanii ustanawia rekordy, możesz nawet za darmo zatankować samochód elektryczny, gdy jest nadmiar słońca i wiatru.
Ale nie chodzi tu tylko o ceny paliwa – istnieje również kwestia bezpieczeństwa narodowego. Samochody elektryczne mogą być zasilane energią wyprodukowaną krajowo za pomocą różnych metod wytwarzania, co sprawia, że kraj jest mniej podatny na szoki naftowe, takie jak te pochodzące z Cieśniny Hormuz, czy na praktyki geopolitycznego porwania ludzi stosowane przez rosyjskiego prezydenta Władimira Putina od ostatniej dekady, gdy oczekuje, że Europa będzie milczeć podczas jego inwazji na kraje z powodu ich zależności od rosyjskiego gazu.
Kilka krajów bierze to pod uwagę i szybko zmniejsza swoją zależność od zagranicznej ropy. Sprzedaż samochodów elektrycznych potroiła się w Australii, wiele krajów rozwijających się całkowicie przechodzi na samochody elektryczne (Etiopia, Nepal, Pakistan…), a nawet kraje, które potrafią dobrze poradzić sobie z tym szokiem naftowym, dostrzegają możliwość elektryfikacji.
A jeszcze zmiana klimatu
Ponadto Wielka Brytania przeżywa obecnie najgorętsze lato w swojej historii – już teraz nadciąga piąta fala upałów, a tysiące osób zmarło już w wyniku poprzednich fal upałów w tym roku. Warunki suszy obejmują obecnie trzy czwarte Anglii – kraju słynącego z upałów… chwila, to nie tak… kraju słynącego z deszczów, który doświadcza zupełnie innego klimatu niż dotychczas.
Palenie paliw kopalnych doprowadziło do tych zmian klimatycznych. Paliwa kopalne, takie jak benzyna, uwalniają węgiel do atmosfery, co powoduje ocieplenie klimatu i zwiększa prawdopodobieństwo wystąpienia skrajnych zjawisk pogodowych, szczególnie tych związanych z upałem.
Nauka wykazała, że takie fale upałów byłyby niemożliwe zaledwie kilka dekad temu. W tych latach ludzkość wyemitowała więcej węgla niż kiedykolwiek wcześniej w całej swojej historii. A transport jest największym źródłem emisji gazów cieplarnianych w Wielkiej Brytanii.
Niedawny raport rządu Wielkiej Brytanii pokazuje zagrożenie zmian klimatycznych dla bezpieczeństwa żywnościowego kraju, ostrzegając, że Wielka Brytania „nie ma przyszłości” bez podjęcia działań.
Pojazdy z silnikami spalinowymi nie tylko przyczyniają się do zmian klimatycznych, ale także sprawiają, że powietrze, które oddychamy, staje się bardziej zanieczyszczone. Jednak Wielka Brytania ma przykład tego, jak sytuacja może się poprawić dzięki regulacjom – podatek na pojazdy zanieczyszczające środowisko w Londynie okazał się sprzyjać lepszemu zdrowiu wszystkich.
Ponadto Wielka Brytania ostatnio doświadczyła rekordowych pożarów lasów, co stanowi wyzwanie, które historycznie nie było problemem w tym, jak wiadomo, bardzo deszczowym kraju.
Sprzedaż pojazdów elektrycznych w Wielkiej Brytanii gwałtownie rośnie w odpowiedzi na kryzysy, przewyższając oczekiwania rządu
Zatem w obliczu rekordowych fal upałów spowodowanych zmianami klimatycznymi, rekordowych cen benzyny oraz lokalnego przykładu na to, jak pojazdy z czystym paliwem mogą poprawić sytuację, co powinien zrobić Brytyjczyk? Istnieje jedno oczywiste rozwiązanie: więcej pojazdów elektrycznych. A ich sprzedaż rośnie w szybkim tempie.
Wygляda na to, że Wielka Brytania już pod koniec 2025 roku była na dobrej drodze do osiągnięcia swoich celów na 2026 rok, choć było to spowodowane gwałtownym wzrostem udziału rynku pojazdów elektrycznych, który w Wielkiej Brytanii zwykle występuje w grudniu.
Na początku roku Wielka Brytania była nieco w tyle pod względem celów dotyczących pojazdów elektrycznych, ale w ciągu ostatnich dwóch miesięcy je przekroczyła, odnotowując rekordową sprzedaż w lipcu – sprzedaż pojazdów BEV wzrosła o 44,5% w porównaniu z rokiem poprzednim. Od początku roku pojazdy z możliwością ładowania (włączając hybrydy) stanowią prawie 40% nowych sprzedanych samochodów w Wielkiej Brytanii.
Ekonomia również pomaga w tym przypadku – podobnie jak w Wielkiej Brytanii, samochody elektryczne mają obecnie niższą cenę początkową niż samochody z silnikami spalinowymi. Dzieje się tak dzięki braku ceł na chińskie pojazdy elektryczne w Wielkiej Brytanii, spowodowanemu stosunkowo mniejszym krajowym przemysłem motoryzacyjnym.
(Aktualizacja: Wszystkie te pozytywne czynniki dla pojazdów elektrycznych zdają się zyskiwać poparcie wśród Brytyjczyków, ponieważ najnowsze sondaże pokazują, że większość z nich uważa, iż tempo wprowadzania pojazdów elektrycznych jest odpowiednie lub powinno być szybsze)
Wielka Brytania realizuje postawione cele, ale przemysł chce je obniżyć, a rząd wydaje się na to skłonny
W obliczu tych wszystkich złych wiadomości dotyczących samochodów spalinowych oraz dobrych informacji i poparcia społecznego dla pojazdów elektrycznych, naturalną reakcją jest oczywiście… dalsze inwestowanie w samochody spalinowe?!
Wygląda na to, że taki właśnie kurs obrał nowy premier Wielkiej Brytanii, Andy Burnham – przynajmniej według doniesienia prawicowego brytyjskiego medium The Times, które twierdzi, że rząd ponownie rozważy swoje cele dotyczące pojazdów elektrycznych. Konsultacje mogą się, jak podaje gazeta, odbyć „już w przyszłym tygodniu”.
Konsultacje te są planowane od jakiegoś czasu w wyniku lobbingu na rzecz zanieczyszczenia środowiska.
Przemysł motoryzacyjny mógłby poświęcić swój czas na realizację celów i dostarczanie pojazdów elektrycznych, których świat pragnie i potrzebuje – to szansa, z której kraje o dalekowzrocznym podejściu czerpią ogromne korzyści. Zamiast tego jednak opowiada się za większym zanieczyszczeniem.
Tę propagandę na rzecz zanieczyszczenia głośno promują miliarderzy z branży mediów, którzy zaprzeczają zmianom klimatycznym, tacy jak Rupert Murdoch i Elon Musk (tak, właśnie ten Elon Musk, który rzekomo prowadzi firmę produkującą pojazdy elektryczne, ale większość czasu spędza na Twitterze, często promując skrajnie prawicowe media dążące do zahamowania rozwoju pojazdów elektrycznych w Wielkiej Brytanii).
A ta prawicowa prasa od lat twierdzi, że rząd wkrótce złagodzi przepisy dotyczące pojazdów elektrycznych, zarówno za czasów poprzedniego premiera z Partii Pracy, Keira Starmera, który ustąpił w czerwcu z powodu niskiej popularności, jak i teraz za rządów nowego premiera Partii Pracy, Andy’ego Burnhama.
Burnham była przedstawiana jako bardziej lewicowa i zdecydowana opcja w porównaniu z nieskutecznym i centrowym Starmerem. W ramach tej zmiany Burnham zachowała usługi Eda Milibanda, brytyjskiego ministra środowiska, który uważany jest za architekta większości polityk kraju dotyczących zerowego bilansu emisji, a także za zwolennika celów związanych z pojazdami elektrycznymi. Jednak Burnham przeniosła Milibanda na stanowisko ministra spraw zagranicznych, a na miejsce Milibanda mianowała Miattę Fahnbulleh do spraw środowiska, która zasugerowała konieczność przeglądu obowiązujących regulacji.
Przegląd mógłby przybrać różne formy, chociaż większość doniesień wskazuje na to, że oznaczałby on osłabienie celu 80% pojazdów elektrycznych do roku 2030 do poziomu od 50 do 70%.
Podobno Burnham rozważa również zwiększenie liczby wiertni naftowych na Morzu Północnym.
Ciekawe jest to, że poprzednie wersje tych zasad zostały znacznie zaostrzone za rządów prawicowego premiera Partii Konserwatywnej, Borisa Johnsona, podczas gdy teraz rzekomo „miękka lewica” w osobie premiera Partii Pracy rozważa ich osłabienie. Obie partie miały swój udział w zaostrzaniu i osłabianiu tych regulacji, jednak w zależności od wyników tej konsultacji może dojść do zdumiewającego efektu, w którym Partia Pracy osłabi zasady dotyczące pojazdów elektrycznych częściej niż Konserwatyści.
Aktualizacja z 14.08: Rząd rozpoczął rzekomą konsultację w sprawie zasad dotyczących pojazdów elektrycznych w piątek. Ogłoszenie zrobiło się jednocześnie, gdy Andy Burnham przebywał w West Midlands, oceniając szkody spowodowane pożarami, które zniszczyły 19 domów w tym regionie. West Midlands jest tradycyjnym centrum brytyjskiego przemysłu motoryzacyjnego, chociaż duża jego część przeniosła się gdzie indziej.
Burnham przyznał, że w całym kraju panują warunki suszy, stwierdzając, że „Wielka Brytania jest obecnie jak pochodnia. Rozpalenie ognia w dowolnym miejscu na zewnątrz stanowi zagrożenie dla domów ludzi i ich życia”. Dodał, że „To właśnie wygląda zmiana klimatu, tu i teraz”. Te komentarze zostały przyjęte pozytywnie przez organizacje działające na rzecz ochrony środowiska.
Jednak te same organizacje zwróciły uwagę, że jego działania zmierzające do obniżenia celów dotyczących pojazdów elektrycznych doprowadzą do wzrostu emisji powodujących zmianę klimatu, a obiecana otwartość na wydobycie ropy naftowej w Morzu Północnym również pogorszy tę sytuację.
Biorąc pod uwagę wyzwania Wielkiej Brytanii, obniżanie celów nie ma sensu
Jeśli śledziłeś artykuł, powinno być jasne, że to nie jest czas na obniżanie celów dotyczących pojazdów elektrycznych.
Nie tylko pojazdy elektryczne zapewniają bezpieczeństwo energetyczne i oszczędności finansowe, których Wielka Brytania (oraz cały świat) potrzebuje obecnie, ale są one również niezbędne do walki ze zmianami klimatycznymi, będąc największym problemem, jaki ludzkość kiedykolwiek sama sobie stworzyła i który wymaga natychmiastowych, zintensyfikowanych działań ze strony wszystkich. Szczególnie bogate kraje, które w nierównym stopniu przyczyniły się do tego problemu.
Wielka Brytania, mimo że była kolebką energetyki węglowej i przez pewien czas największym emitentem na świecie, podjęła imponujące kroki w celu dekarbonizacji w ostatnich latach. Dla dobra wszystkich Brytyjczyków może i powinna ignorować narzekania przemysłu motoryzacyjnego oraz mediów Murdocha, które zaprzeczają istnieniu zmian klimatycznych, i kontynuować ten postęp poprzez utrzymywanie ambitnych celów dotyczących pojazdów elektrycznych – które i tak już udaje jej się realizować.