Wraz ze wzrostem sprzedaży pojazdów elektrycznych, kosztów ropy naftowej i temperatur, rząd Wielkiej Brytanii rozważa… mniej pojazdów elektrycznych?


Rząd Wielkiej Brytanii rozważa złagodzenie swoich kluczowych przepisów dotyczących pojazdów elektrycznych, mimo wysokich cen ropy naftowej, rekordowo wysokich temperatur i pożarów lasów, a także szybko rosnących sprzedaży pojazdów elektrycznych, które już teraz rozwijają się na tyle szybko, by spełnić obecne cele rządu.
Cele dotyczące pojazdów elektrycznych w Wielkiej Brytanii przechodziły przez wiele zmian na przestrzeni lat. Początkowo zakładano, że do 2040 roku 100% pojazdów będzie towarowanych jako nowe modele elektryczne, ale ten cel był kilkakrotnie przesuwany – najpierw do przodu, potem z powrotem, a następnie ponownie do przodu – aż w końcu ustalono obecny poziom: 80% pojazdów elektrycznych do 2030 roku (a reszta to modele hybrydowe), przy czym do 2035 roku ma nastąpić całkowity zakaz sprzedaży nowych pojazdów z silnikami spalinowymi.
Rząd ustala cele na każdy rok, a celem na koniec bieżącego roku jest sprzedaż pojazdów elektrycznych w ilości 33%. Chociaż producenci mogą osiągnąć niższe wyniki, biorąc pod uwagę dodatkowe punkty od różnych źródeł.
No cóż, sytuacja rozwija się dość dobrze. Pod koniec 2025 roku sprzedaż pojazdów elektrycznych w Wielkiej Brytanii była na tyle wysoka, że pozwalała spełnić cele na 2026 rok. Wydawało się więc, że nawet przy tym, co niektórzy określaliby jako ambitny cel, Wielka Brytania jest na dobrej drodze, by go osiągnąć.
Geopolityka sprzyja pojazdom elektrycznym
Jednak wtedy interweniowała geopolityka. I sprawiła, że sytuacja… stała się jeszcze lepsza dla pojazdów elektrycznych.
Z powodu spodziewanej katastrofalnej wojny trwającej pięć miesięcy w Iranie ceny ropy gwałtownie wzrosły i pozostają wysokie na całym świecie.
To spowodowało, że Wielka Brytania ma jedne z najwyższych cen benzyny na świecie – obecnie wynoszą one średnio 1,62 funta za litr (8,21 dolarów za galon). Ceny diesla osiągnęły poziom 1,92 funta za litr (9,70 dolarów za galon) i obecnie ponownie zmierzają w tym kierunku.
Gospodarstwa domowe w Wielkiej Brytanii szybko zareagowały na te problemy – od marca nastąpił gwałtowny wzrost sprzedaży systemów słonecznych, ładowarek do samochodów elektrycznych oraz pomp ciepła. Ponieważ budowa instalacji słonecznych i wiatrowych w Wielkiej Brytanii ustanawia rekordy, może się okazać, że można nawet bezpłatnie naładować samochód elektryczny, gdy jest obfitość słońca i wiatru.
Ale nie chodzi tu tylko o ceny paliwa – istnieje również kwestia bezpieczeństwa narodowego. Samochody elektryczne mogą być zasilane energią wyprodukowaną krajowo za pomocą różnych metod wytwarzania, co sprawia, że kraj jest mniej podatny na szoki naftowe, takie jak te pochodzące z Cieśniny Hormuz, czy na praktyki geopolitycznego porwania ludzi stosowane przez rosyjskiego prezydenta Władimira Putina od ostatniej dekady, gdy oczekuje, że Europa będzie milczeć podczas jego inwazji na kraje z powodu ich zależności od rosyjskiego gazu.
Kilka krajów bierze to pod uwagę i szybko zmniejsza swoją zależność od zagranicznej ropy. Sprzedaż samochodów elektrycznych potroiła się w Australii, wiele krajów rozwijających się całkowicie przechodzi na samochody elektryczne (Etiopia, Nepal, Pakistan…), a nawet kraje, które potrafią dobrze poradzić sobie z tym szokiem naftowym, dostrzegają możliwość elektryfikacji.
A jeszcze zmiana klimatu
Ponadto Wielka Brytania przeżywa obecnie najgorętsze lato w swojej historii – już teraz nadciąga piąta fala upałów, a tysiące osób zmarło już w wyniku poprzednich fal upałów w tym roku. Warunki suszy obejmują obecnie trzy czwarte Anglii – kraju słynącego z upałów… chwila, to nie tak… kraju słynącego z deszczów, który doświadcza zupełnie innego klimatu niż dotychczas.
Palenie paliw kopalnych sprawiło, że zmiany klimatyczne stały się możliwe. Paliwa kopalne, takie jak benzyna, uwalniają węgiel do atmosfery, co powoduje ocieplenie klimatu i zwiększa prawdopodobieństwo wystąpienia skrajnych zjawisk pogodowych, szczególnie tych związanych z upałem.
Nauka wykazała, że takie fale upałów byłyby niemożliwe zaledwie kilka dekad temu. W tych latach ludzkość wyemitowała więcej węgla niż kiedykolwiek wcześniej w całej swojej historii. A transport jest największym źródłem emisji gazów cieplarnianych w Wielkiej Brytanii.
Niedawny raport rządu Wielkiej Brytanii pokazuje zagrożenie zmian klimatycznych dla bezpieczeństwa żywnościowego kraju, ostrzegając, że Wielka Brytania „nie ma przyszłości” bez podjęcia działań.
Pojazdy z silnikami spalinowymi nie tylko przyczyniają się do zmian klimatycznych, ale także sprawiają, że powietrze, które oddychamy, staje się bardziej zanieczyszczone. Jednak Wielka Brytania ma przykład tego, jak sytuacja może się poprawić dzięki regulacjom – podatek na pojazdy zanieczyszczające środowisko w Londynie okazał się sprzyjać lepszemu zdrowiu wszystkich.
Ponadto Wielka Brytania ostatnio doświadczyła rekordowych pożarów lasów, co stanowi wyzwanie, którego historycznie nie było w tym słynnie deszczowym kraju.
Sprzedaż pojazdów elektrycznych w Wielkiej Brytanii gwałtownie rośnie w odpowiedzi na kryzysy, przewyższając oczekiwania rządu
Zatem w obliczu rekordowych fal upałów spowodowanych zmianami klimatycznymi, rekordowych cen benzyny oraz lokalnego przykładu na to, jak pojazdy z czystym paliwem mogą poprawić sytuację, co powinien zrobić Brytyjczyk? Istnieje jedno oczywiste rozwiązanie: więcej pojazdów elektrycznych. A ich sprzedaż rośnie w szybkim tempie.
Wygляda na to, że Wielka Brytania już pod koniec 2025 roku była na dobrej drodze do osiągnięcia swoich celów na 2026 rok, choć było to spowodowane gwałtownym wzrostem udziału rynku pojazdów elektrycznych, który w Wielkiej Brytanii zwykle występuje w grudniu.
Na początku roku Wielka Brytania była nieco w tyle pod względem celów dotyczących pojazdów elektrycznych, ale w ciągu ostatnich dwóch miesięcy je przekroczyła, odnotowując rekordową sprzedaż w lipcu – sprzedaż pojazdów BEV wzrosła o 44,5% w porównaniu z rokiem poprzednim. Od początku roku pojazdy z możliwością ładowania (włączając hybrydy) stanowią prawie 40% nowych sprzedanych samochodów w Wielkiej Brytanii.
Ekonomia również pomaga w tym przypadku – podobnie jak w Wielkiej Brytanii, samochody elektryczne mają teraz niższą cenę początkową niż samochody na benzynę. Dzieje się tak dzięki brakowi ceł na chińskie pojazdy elektryczne w Wielkiej Brytanii, spowodowanemu stosunkowo mniejszym krajowym przemysłem motoryzacyjnym.
Wielka Brytania realizuje postawione cele, ale przemysł chce je obniżyć, a rząd wydaje się skłonny do tego.
W obliczu tych złych wiadomości dla samochodów na benzynę i dobrych wiadomości dla pojazdów elektrycznych naturalną reakcją jest oczywiście… dalsze inwestowanie w samochody na benzynę?!
Taką drogę wydaje się obrać nowy premier Wielkiej Brytanii, Andy Burnham – przynajmniej według raportu prawicowego brytyjskiego medium The Times, które twierdzi, że rząd ponownie rozważy swoje cele dotyczące pojazdów elektrycznych. Konsultacje mogą się odbyć „już w przyszłym tygodniu”.
Konsultacje te są planowane od jakiegoś czasu w wyniku lobbingu na rzecz zanieczyszczeń.
Przemysł samochodowy mógłby poświęcić swój czas realizacji celów i dostarczaniu pojazdów elektrycznych, których świat pragnie i potrzebuje – to szansa, z której krajom o dalekowzrocznym myśleniu idzie niezwykle dobrze. Zamiast tego jednak opowiada się za większym zanieczyszczeniem.
Tę propagandę na rzecz zanieczyszczenia głośno promują miliarderzy z branży mediów negujących zmiany klimatyczne, tacy jak Rupert Murdoch i Elon Musk (tak, właśnie ten Elon Musk, który rzekomo prowadzi firmę produkującą pojazdy elektryczne, ale większość czasu spędza na Twitterze, często promując skrajnie prawicowe media dążące do zahamowania rozwoju pojazdów elektrycznych w Wielkiej Brytanii).
A ta prawicowa prasa od lat twierdzi, że rząd wkrótce złagodzi przepisy dotyczące pojazdów elektrycznych, zarówno za czasów poprzedniego premiera Partii Pracy Keira Starmera, który ustąpił w czerwcu z powodu niskiej popularności, jak i teraz za rządów nowego premiera Partii Pracy Andy’ego Burnhama.
Burnham była przedstawiana jako bardziej lewicowa i zdecydowana opcja w porównaniu z nieskutecznym i centrowym Starmerem. W ramach tej zmiany Burnham zachowała usługi Eda Milibanda, brytyjskiego ministra środowiska, który uważany jest za architekta większości polityk kraju dotyczących zerowego bilansu emisji, a także za zwolennika celów związanych z pojazdami elektrycznymi. Jednak Burnham przeniosła Milibanda na stanowisko ministra spraw zagranicznych, a na miejsce Milibanda mianowała Miattę Fahnbulleh do spraw środowiska, która zasugerowała konieczność przeglądu obowiązujących regulacji.
Przegląd mógłby przybrać różne formy, chociaż większość doniesień wskazuje na to, że oznaczałby on osłabienie celu 80% pojazdów elektrycznych do roku 2030 do poziomu od 50 do 70%.
Podobno Burnham rozważa również zwiększenie liczby wiertni naftowych na Morzu Północnym.
Ciekawe jest to, że w poprzednich wersjach tych zasad doszło do ich znacznego wzmocnienia za rządów prawicowego premiera z Partii Konserwatywnej, Borisa Johnsona, podczas gdy teraz premier z Partii Pracy, uważany za przedstawiciela „miękkiej lewicy”, rozważa ich osłabienie. Obie partie miały swój udział w zarówno wzmacnianiu, jak i osłabianiu tych zasad, jednak w zależności od wyników tej konsultacji może to przynieść zaskakujący efekt – Partia Pracy może osłabić zasady dotyczące pojazdów elektrycznych częściej niż Konserwatyści.
Biorąc pod uwagę wyzwania Wielkiej Brytanii, osłabianie celów nie ma sensu
Jeśli śledziłeś ten artykuł, powinno być jasne, że to nie jest odpowiedni moment na osłabianie celów związanych z pojazdami elektrycznymi.
Nie tylko pojazdy elektryczne zapewniają bezpieczeństwo energetyczne i oszczędności finansowe, których Wielka Brytania (oraz cały świat) potrzebuje obecnie, ale są one również niezbędne do walki ze zmianami klimatycznymi, będąc największym problemem, jaki ludzkość kiedykolwiek sama sobie stworzyła i który wymaga natychmiastowych, zintensyfikowanych działań ze strony wszystkich. Szczególnie bogate kraje, które w nierównym stopniu przyczyniły się do tego problemu.
Wielka Brytania, mimo że była kolebką energetyki węglowej i przez pewien czas największym emitentem na świecie, podjęła imponujące kroki w celu dekarbonizacji w ostatnich latach. Dla dobra wszystkich Brytyjczyków może i powinna ignorować narzekania przemysłu motoryzacyjnego oraz mediów Murdocha, które zaprzeczają istnieniu zmian klimatycznych, i kontynuować ten postęp poprzez utrzymywanie ambitnych celów dotyczących pojazdów elektrycznych – które i tak już udaje jej się realizować.