VW ID. Polo, wrażenia po statycznej prezentacji. Wzorcowy, idealny samochód elektryczny. Z nieidealną ceną

Dzięki uprzejmości polskiego oddziału Volkswagena mieliśmy przyjemność obejrzeć z bliska Volkswagena ID. Polo, zasiąść w nim, dotknąć, ocenić. Po tej statycznej prezentacji doszliśmy do wniosku, że patrzyliśmy na auto elektryczne bliskie ideału. Elektryczny VW Polo samochód, który nie jest dziwny, nie krzyczy sobą, że ma inny napęd, jest natomiast dobrze wykończony i w tej wersji ma bardzo przyzwoitą specyfikację. Nieprzyzwoita jest tylko cena VW ID. Polo, która w tym wariancie wynosi 170 890 złotych.
Samochód będzie dostępny publicznie w sobotę, 13 czerwca, w Volkswagen Home w Warszawie (Mapy Google TUTAJ). W tym samym miejscu jest też czerwony VW ID. Polo GTI.
Kluczowe parametry i dane techniczne: VW ID. Polo 55 (52) kWh, 155 kW/211 KM mocy, ładowanie 10->80 proc. w 24 minuty, zasięg do 452 jedn. WLTP, pojemność bagażnika 441 litrów. Najtańsza wersja Trend z baterią LFP ~40 (37) kWh od 99 900 zł od połowy lipca.
Volkswagen ID. Polo z bliska
Spis treści
Volkswagen ID. Polo z bliska
Volkswagen ID. Polo, zalety
Wnętrze
Miejsce z przodu, miejsce z tyłu
Podsumowanie
Żeby było tradycyjnie i po staropolsku, zaczniemy od głównych wad, a dopiero później przejdziemy do uzasadnienia konkluzji. Największą z wad już wymieniliśmy, cena VW ID. Polo Style Premiere Edition, która wynosi 170 890 złotych i jest w niej już 18 990 złotych „korzyści dla klienta”. Moglibyśmy sugerować, że lepiej kupić VW ID. Polo Life Premiere Edition za 154 290 złotych, ale… nie zasugerujemy. Sugerujemy raczej odczekanie, niemieckie ceny ID. Polo w wersjach premierowych Launch były tak dobre (czytaj: koszmarnie wysokie), że zniknęły po około dobie. „Wyprzedały się”. Mhm, akurat.
Aha, wersja ID. Polo GTI została wyceniona w Niemczech wyceniona na odpowiednik 171 200 złotych. Porównajcie tę wartość z kwotą, którą zapłacimy w Polsce za wariant nie-GTI.


Volkswagen ID. Polo GTI. W Niemczech kosztuje tyle, ile w Polsce maksymalnie doposażona wersja nie-GTI

VW ID. Polo Style Premiere Edition


Karta RFID do samochodu. Na konsoli środkowej widoczne pokrętełko do sterowania multimediami
Pozostałe wady? Usługi cyfrowe, które będą płatne (znowu pieniądze) oraz wewnętrzny strach przed jakością oprogramowania (dlaczego kontrolka poduszki powietrznej tak długo migocze po uruchomieniu? dlaczego nie działa nawigacja z postojami na ładowanie?) i… to chyba tyle. Nie wspominalibyśmy o tym drugim, uwierzylibyśmy w obietnicę, że tym razem wszystko będzie super, bo jest to zupełnie nowe ID. Software 6.x, ale dokładnie tak migoczącą kontrolkę widzieliśmy w pierwszym VW ID.3. Potrafiła się zapalić albo właśnie awaryjnie błyskać także podczas jazdy – i człowiek nie wiedział, czy zaraz nie dostanie w twarz miękką płachtą.
Ponarzekaliśmy. Przejdźmy do tego, co nam się spodobało, bo było to właściwie wszystko inne:
Volkswagen ID. Polo, zalety
Podoba nam się kształt tego auta, podoba nam się wyposażenie, podoba nam się wykończenie (o tym za chwilę). Kształt, bo nawiązuje do tradycyjnego Golfa, nie usiłuje epatować rodzajem napędu, nie jest dziwaczny, raczej klasyczny i normalny. Wszystko gra w proporcjach, nawet bateria w podwoziu nie spowodowała, że auto urosło w górę. Pasy świetlne i podświetlone logotypy z przodu i z tyłu przeżyjemy, chociaż to nie jest nasza estetyka. Tylne światła rzekomo przypominają szklanki do whiskey, chociaż naszym zdaniem po prostu wzorowano się na światłach Ioniqa 5, niedoścignionej wizualnej interpretacji dawnego Golfa.


Wnętrze
Samochód jest przyjemny od środka a jego wykończenie, jak twierdzili koledzy z innych redakcji, może sprawić, że nabywcy Audi Q3 (od 188 900 zł) poczują się niesprawiedliwie potraktowani. I faktycznie: za kierownicą jest wygodnie, pod łokciami jest miękko, na kokpicie jest miękko, przycisków pod nawiewami jest akurat tyle, żeby nie było ich za wiele, ale żeby odpowiadały za wszystkie istotne funkcje. Ich liczbą przytłacza tylko kierownica, jakby miała być manifestem „Popatrzcie, Volkswagen wraca do guzików!” Konia z rzędem temu, kto szybko znajdzie guzik wyłączający styl retro (podpowiedź: VIEW).

Kokpit VW ID. Polo. Logotyp Volkswagena na kierownicy się świeci, dlatego pojawiły się obawy, czy w nocy nie będzie raził
https://elektrowoz.pl/wp-content/uploads/2026/06/VW-ID.-Polo-style-licznika.mp4
Styl retro na licznikach i ekranie centralnym to taki żart starszych panów z Volkswagena. Nas bardziej ekscytowało, że można tam włączyć zupełnie normalne tarcze podobne do tych z każdego spalinowego Volkswagena (ilustracja poniżej). Znajomy interfejs ułatwia przejście. W dodatku na licznikach może być widoczna Mapa Google z wskazówkami nawigacji z systemu Android Auto/Apple CarPlay, a to już naprawdę sympatyczne uzupełnienie. Natomiast kineskop i kaseta, cóż… gdy ostatnio prezentowałem dzieciom kasetę magnetofonową, bo znalazłem kawałek wdeptany w parking, wysłuchały z uprzejmym zainteresowaniem i zapomniały na sekundę po zakończeniu opowieści.
Volkswagen ID. Polo z normalnymi licznikami z normalnego Volkswagena. Do zasięgu zaraz wrócimy
Kineskopowy wyświetlacz i kaseta na ekranie systemu multimedialnego. 4G daje przestrzeń do kolejnego liftingu technologicznego 😉
Sam system multimedialny, to ważne, działał płynnie, jednak samochód podawał dziwaczną wartość zasięgu 657 kilometrów dla 70 procent baterii. Przy pojemności wynoszącej 55 (52) kWh to dość sporo. No i najważniejsze: nawigacja na naszej testowej trasie (Warszawa -> Chojnów, Grunwaldzka) nie działała. To znaczy: zadziałała, wyznaczyła poprawną drogę, jednak utrzymywała, że przejazd zajmie nam 4:06 godziny i dojedziemy do celu z baterią naładowaną do 54 procent. Czyli gdzieś po drodze były co najmniej dwa postoje na ładowanie. Tylko że mapa ich nie zaprezentowała, jakby usługa nawigacji z postojami nie została wykupiona i aktywowana:
Miejsce z przodu, miejsce z tyłu
Za mną, kierowcą o wzroście 1,9 metra, ilość miejsca z tyłu była akceptowalna. Tylna kanapa, powiedzmy to sobie uczciwie, w miarę wygodnie przewiezie dwie osoby, chociaż klamra pasa wbijała mi się w pośladek, a szczególnie szeroki w biodrach nie jestem. Moja Żona przede mną miałaby akurat. Pod fotelem są końcówki nawiewów, które uniemożliwiają zbyt głębokie schowanie stóp. Volkswagen postarał się jednak, by w nadwoziu o długości 4,05 (!) metra (2,59 m rozstawu osi) wygospodarować tyle przestrzeni w kabinie, ile się tylko da – oto ilość miejsca na stopy za kierowcą przeciętnego wzrostu (ja się tam nie zmieściłem, więc wymsknęło mi się przekleństwo, gdy wsiadałem…).
Zaskoczyło mnie, że na środku podłogi nadal jest minimalny wzgórek, ale zakładam, że nikt normalny nie będzie tam siadał. Odległość między mocowaniami pasów wynosi bowiem zaledwie 23 centymetry. Co ważne: dzięki napędowi na przód, tylny bagażnik (441 l) sprawia wrażenie, że sięga niemalże do ziemi. Jego część zabiera subwoofer i torba z przewodami, ale można je ukryć pod podłogą (złożona na zdjęciu). Z przodu bagażnika nie ma a ilość miejsca jest tak skromna, że trudno powiedzieć, czy zmieściłby się tam silnik spalinowy o pojemności 1 litra.
Pod maską VW ID. Polo. Ja otworzyłem a wszyscy od razu przyszli zdjęcia robić 😉
Przednie kierunkowskazy sekwencyjne nie są, tylne są i, co ciekawe, płynną pulsację widać też we wnętrzu dzięki oświetleniu nastrojowemu. Dotychczas przeniesienie zewnętrznych funkcji do środka było funkcją bardzo premium, w koncernie Volkswagena widziałem ją w Audi Q8 e-tron.
https://elektrowoz.pl/wp-content/uploads/2026/06/VW-ID.-Polo-kierunkowskazy-film.mp4
Podsumowanie
Pierwszy Volkswagen ID.3 wydawał nam się eksperymentem: inny napęd połączono z innym wyglądem oraz… twardym wykończeniem wnętrza i niedopracowanym oprogramowaniem. Z Volkswagen ID. Polo sytuacja jest diametralnie inna, jakby ktoś twardo stwierdził „Nie możemy zepsuć dobrej, mającej kilkadziesiąt lat marki”. To przemyślane, dopieszczone wizualnie auto z tak nietypowymi w klasie dodatkami jak matrycowe adaptacyjne reflektory (ma je Opel Corsa Electric i naprawdę warto je wybrać) czy szklany dach z roletą.
Żeby nie było się do czego przyczepić, na tył wróciły tarczowe hamulce, jest one-pedal driving, są też cztery pstryczki do sterowania szybami w oknach czy elektrycznie regulowane fotele z przodu. Pasażerowie tylnej kanapy mają nawet lampki do czytania, a w segmencie B to nigdy nie jest oczywiste. Warto obejrzeć, przymierzyć się, rozważyć. Dostawy powinny ruszyć w trzecim kwartale 2026 roku.
Ocena artykułu
Ocena Czytelników
[Suma: 5 głosów Średnia: 5]
Nie przegap nowych treści, KLIKNIJ i OBSERWUJ Elektrowoz.pl w Google News. Mogą Cię też zainteresować poniższe reklamy: