← Natrag na novosti
Ostalo

Nawet Shell ma już swoją Izerę. Jest innowacyjna: ultraszybkie ładowanie dzięki ogniwom zanurzonym w chłodziwie

Nawet Shell ma już swoją Izerę. Jest innowacyjna: ultraszybkie ładowanie dzięki ogniwom zanurzonym w chłodziwie

Shell zaprezentował swój prototypowy samochód elektryczny Triple 10 Challenge (pol. Wyzwanie Potrójnej 10). Auto posiada baterię, która dotychczas pojawiła się w jednym czy dwóch konceptach, bo z ogniwami zanurzonymi w płynie chłodzącym. Taka budowa dramatycznie upraszcza strukturę całego pakietu a przy okazji pozwala na istotne skrócenie postojów na ładowarkach. Skorzystałby też potencjalny nabywca, dzięki mniejszej baterii auto elektryczne mogłoby być sporo tańsze.

Samochód elektryczny do samodzielnego montażu

Jeszcze dwadzieścia lat temu produkcja samochodów była dostępna wyłącznie dla „wtajemniczonych”, najbardziej zaawansowanych inżyniersko firm na świecie. Dziesięć lat temu postępy w elektryfikacji sprawiły, że zaczęły się pojawiać prototypy, koncepcyjne „deskorolki” (podwozia składające się z baterii, silników, zawieszenia), do których miano montować dowolne kabiny. Dziś, w 2026 roku, nawet Shell, firma z branży petrochemicznej, może stworzyć swój innowacyjny pojazd elektryczny.

Zgodnie z zasadą, że „prototypy są proste”, Shell nie planuje wprowadzenia Triple 10 Challenge na rynek. Potrójna 10 będąca hasłem podczas projektowania auta oznaczała 1/ zejście z czasem ładowania poniżej 10 minut, 2/ zużycie energii na poziomie 10 kWh/100 km, 3/ emisję podczas produkcji i eksploatacji pojazdu na poziomie 10 ton CO2. Aby zrealizować założenie nr 1, w baterii zrezygnowano ze skomplikowanych kanałów prowadzących chłodziwo i zamiast tego zanurzono je w cieczy odbierającej ciepło. Efektem jest uzupełnienie energii od 10 do 80 procent w 9:54 minuty na typowej ładowarce 175 kW.

Realizacja pierwszego założenia pozwoliła na obniżenie masy pojazdu, co przybliżyło konstruktorów do realizacji założeń nr 2 i 3. Trzeci cel wymagał zmniejszenia baterii, deklarowane dodatkowe 245 „kilometrów” zasięgu wynikające z uzupełnienia 70 procent baterii [10->80 proc.] to 350 „kilometrów” na pełnym pakiecie. Problem w tym, że użycie oficjalnej jednostki z systemu metrycznego jest mylące, bo około 10 minut postoju na ładowarce 175 kW to nie więcej niż 29 kWh. Minus straty, czyli maksymalnie 27 kWh.

Łatwo obliczymy (=~27/0,7), że pojemność baterii Shell Triple 10 Challenge nie wyniosła więcej niż 37-39 kWh. Lecz tak duży i ciężki pakiet (~300 kg) nie pozwoliłby przy tej bryle na zejście do zużycia w okolicy 11 kWh/100 km (=wartość obliczona przez redakcję), musiano go więc jeszcze odchudzić. Szczególnie, że między ogniwami musiała być przestrzeń, by zdołał do nich dotrzeć płyn chłodzący. I faktycznie, wygląda na to, że modułów było najwyżej 8 (ilustracja powyżej), więc bateria nie miała więcej niż 24-32 kWh.

Zatem jeśli powyższe „kilometry” miały 1 000 metrów, to pokonywano je bardzo wolno a realny zasięg auta wynosił 150-200 kilometrów.

Gdzie w tym wszystkim interes Shella? Otóż Triple 10 Challenge miało przede wszystkim zareklamować Thermal Fluid, płyn chłodzący wyprodukowany z… gazu ziemnego. Shell wydobywa i przetwarza paliwa kopalne, jest gotów zaprezentować swój projekt firmom motoryzacyjnym, a w przyszłości sprzedawać im wytwarzane przez siebie chłodziwa. Szczególnie, że nadają się one także do odbierania ciepła z silnika.

Ocena artykułu

Ocena Czytelników

[Suma: 2 głosów Średnia: 5]

Nie przegap nowych treści, KLIKNIJ i OBSERWUJ Elektrowoz.pl w Google News. Mogą Cię też zainteresować poniższe reklamy: