Fabryki CATL neutralne emisyjnie w kluczowych procesach. Brzmi nudno, jest mega-osiągnięciem. Bateria nie ciąży elektrykowi

Największy producent ogniw Li-ion na świecie, chiński Contemporary Amperex Technology (CATL), ogłosił, że w 2025 roku jego fabryki ogniw stały się neutralne emisyjnie w kluczowych procesach. Podczas produkcji samochodu elektrycznego bateria jest największym obciążeniem, gdy chodzi o emisję dwutlenku węgla, ale ta zbudowana na ogniwach CATL niemal nie wpływa na bilans elektryka. Tym samym przestaje działać argument, że „wyprodukowanie akumulatora jest bardziej obciążające dla środowiska niż 15 lat jazdy dieslem”.
Przeciwnicy aut elektrycznych tracą kolejny argument
Produkcja ogniw i baterii Li-ion (jasnoniebieskie pole na wykresie poniżej) była w całym procesie wytwarzania elektryka największym obciążeniem emisyjnym. Bilansowała się średnio po 1,5-3 latach eksploatacji porównywalnego samochodu spalinowego, w zależności od źródła ogniw i miejsca ich pochodzenia, dlatego środowiska rozpowszechniające fałszywe wiadomości chętnie kolportowały informację, że „15 lat jazdy dieslem jest mniej emisyjne niż wyprodukowanie baterii”. „Piętnaście lat” było oczywistą przesadą – porównaj skrajnie lewy (wariant spalinowy) i skrajnie prawy (wariant elektryczny zasilany z OZE) słupek – ale informacja padała na podatny grunt:

Teraz CATL ogłosił, że jest w tym procesie neutralny emisyjnie (źródło). Wszystko dzięki temu, że w 2022 roku zbudował system śledzenia emisji, po czym optymalizował kolejne swoje mechanizmy. W efekcie zużył 18 TWh energii z OZE od 2023 roku, średnio 6 TWh rocznie, podczas gdy, dla porównania, cała Polska potrzebuje rocznie ok. 150-170 TWh energii. Ponadto obniżył zużycie energii o 28 procent na jedną sztukę baterii (w porównaniu do roku 2022) i zmniejszył całkowitą emisję przedsiębiorstwa o 77 procent. W ciągu zaledwie trzech lat.
Przy produkcji ogniw Li-ion najbardziej emisyjnym procesem jest wytwarzanie katod, które wymagają podgrzewania do setek lub ponad tysiąca stopni Celsjusza.
Bateria CATL (c) CATL
Neutralność emisyjna podczas „kluczowych procesów produkcji baterii” nie oznacza, że bateria z naklejką „Made by CATL” jest całkowicie zeroemisyjna. Firma mówi wprost, że pracuje teraz ze swoimi dostawcami, od których pozyskuje najważniejsze surowce. Chce, by do 2035 roku stosowali oni wyłącznie energię odnawialną i sporządzali raporty emisyjności. Również w logistyce planuje korzystać z napędów elektrycznych i stacji wymian baterii, a żeby zamknąć łańcuch, zoptymalizuje proces recyklingu akumulatorów.
Jeśli CATL się uda, niebieskie pole z wykresu sporządzonego przez Volvo, zmniejszy się nie o połowę (jak po deklaracji CATL), lecz całkowicie. Czyli wyprodukowanie samochodu elektrycznego będzie zmniejszało emisję CO2 nie do poziomu około 150-200 procent spalinowego odpowiednika, lecz poniżej modelu spalinowego. W efekcie elektryk wyjeżdżający z fabryki będzie miał niższą emisję już na starcie, czyli zużywający paliwo samochód od początku będzie tylko gorszy i gorszy.
Po obecnej deklaracji CATL auta elektryczne z baterią CATL powinny przeganiać samochody spalinowe w całkowitym bilansie szkodzenia Ziemi po 8-16 miesiącach.
Ocena artykułu
Ocena Czytelników
[Suma: 6 głosów Średnia: 4.2]
Nie przegap nowych treści, KLIKNIJ i OBSERWUJ Elektrowoz.pl w Google News. Mogą Cię też zainteresować poniższe reklamy: