Natrag na novosti
Ostalo

Aviloo rozszerza gwarancję baterii na 26 krajów. Polska jest na liście od września

Aviloo rozszerza gwarancję baterii na 26 krajów. Polska jest na liście od września

Aviloo uruchomiło swoją gwarancję baterii dla używanych elektryków już w 26 krajach Europy, a od września obejmuje ona także Polskę. Ochrona jest przypisana do testu Flash Test i według firmy trafia do kwalifikujących się aut bez dopłaty.

Dla kupujących używane EV to ciekawy ruch, bo gra idzie o najdroższy element samochodu. Tyle że diabeł siedzi w warunkach gwarancji, a tych na razie szerzej nie pokazano.

Gwarancja działa tylko z jednym testem

Program wystartował w czerwcu 2026 roku we Francji i Szwecji. Potem doszły Niemcy, Wielka Brytania, Holandia, Austria, Finlandia, Belgia, Szwajcaria, Irlandia, Norwegia i Dania. Od września Aviloo dopisało kolejne kraje, w tym Czechy, Hiszpanię, Włochy, Portugalię, Słowację, Islandię, Cypr, Grecję, Bułgarię, Słowenię, Luksemburg, Węgry, Polskę i Liechtenstein.

Całość jest spięta z usługą Flash Test. To szybki test wykonywany przez złącze OBD, który ma ocenić SoH, czyli kondycję baterii trakcyjnej, niezależnie od tego, co pokazuje producent auta na swoim ekranie albo w diagnostyce.

Aviloo kieruje ofertę głównie do dealerów, handlarzy aut używanych i firm leasingowych. Logika jest prosta: sprzedajesz używanego elektryka, robisz test, a jeśli wynik spełnia kryteria, auto dostaje gwarancję baterii. Na papierze wygląda to sensownie.

Problem jest jeden. Nadal nie wiemy, jak szeroka jest ta ochrona, jakie są limity wypłat i jakie dokładnie usterki obejmuje. A właśnie to rozdziela marketing od realnej wartości.

Aviloo dorzuca własne liczby o zdrowiu baterii

Na początku września firma opublikowała też własną analizę używanych EV. Przerobiła ponad 500 000 testów dla 20 modeli samochodów elektrycznych i doszła do wniosku, że sam wiek auta i przebieg mówią o baterii tylko część prawdy.

Według tej analizy po 150 000 km mediana SoH badanych modeli mieściła się w przedziale 87-94 proc.. To dobry wynik, przynajmniej na poziomie zbiorczym.

Jednocześnie różnice między egzemplarzami tego samego modelu były wyraźne. Przykład: Hyundai Ioniq 5 z baterią 72,6 kWh miał po 150 000 km medianę SoH na poziomie 92,8 proc., ale rozrzut między autami przekraczał 12 punktów procentowych. W innych modelach bywało jeszcze szerzej.

I to jest właściwie najlepszy argument za takim testem. Dwa auta z tym samym rocznikiem i podobnym przebiegiem mogą mieć baterię w zupełnie innej formie. Tyle że dane pochodzą od samego Aviloo, które zarabia na diagnostyce baterii, więc trochę sceptycyzmu wypada zachować.

Jeśli Aviloo pokaże sensowne warunki gwarancji, może z tego wyjść przydatne narzędzie dla rynku wtórnego EV. Jak myślicie, kupując używanego elektryka bardziej zaufalibyście testowi SoH czy gwarancji producenta?

Newsletter LovEV

Chcesz więcej takich treści?

Zapisz się — wyślemy skrót tygodnia, gdy ruszy newsletter.