← Natrag na novosti
Ostalo

Auta elektryczne w Polsce: 5,2 proc. w czerwcu. W Unii: 23,6 proc., w Europie: 25,6 proc. Trzy prędkości, wszędzie wzrosty [ACEA]

Auta elektryczne w Polsce: 5,2 proc. w czerwcu. W Unii: 23,6 proc., w Europie: 25,6 proc. Trzy prędkości, wszędzie wzrosty [ACEA]

Europejskie Stowarzyszenie Producentów Samochodów (ACEA) opublikowało statystyki sprzedaży aut elektrycznych w Unii Europejskiej i Europie. Wyraźnie widać kraje różnych prędkości: Polska (5,2 proc.) wraz z Chorwacją (3,8 proc.) zamyka grupę o najmniejszej akceptacji dla elektryków. W zbiorze „średniaków” (20-33 proc.) są największe europejskie rynki. Jest też grupa liderów (Norwegia, Dania) i pretendentów do czołówki (Finlandia, Irlandia, Islandia).

Jedynym rynkiem, na którym sprzedaż elektryków od stycznia do czerwca 2026 spadła rok do roku, jest obecnie Holandia. Ale spadek jest symboliczny: -0,1 procent. Poza tym absolutnie cała Europa zaliczyła wzrosty i to niemalże wszędzie: dwucyfrowe. Wszystkie napędy urosły o 5,7 proc. (Unia) lub 6,1 proc. (Europa).

Samochody elektryczne w Polsce i Europie

Najpierw Polska: w czerwcu 2026 roku zarejestrowano 3 050 elektryków, co dało im 5,2 procent udziału w sprzedaży nowych samochodów osobowych. Niby nie tak źle, ale gdyby ktoś stworzył „BEV index” na kształt „Big Mac index”, to po chwilowym wyprzedzeniu Grecji (7,2 proc.) znowu ulokowaliśmy się poza nią. Kraj, który przez wiele lat był bankrutem ciągniętym za uszy, wypada lepiej niż Polska, do której trafiają dziś gigantyczne środki z Krajowego Planu Odbudowy. Coś tutaj nie pasuje i nie są to kwestie technologiczne.

Nasz opór wobec elektryków widać szczególnie dobrze, gdy posortujemy wykres dla czerwca 2026 po liczbie egzemplarzy. Polska wpada między Słowenię, Czechy i Finlandię, państwa liczące wielokrotnie mniej obywateli. I to nie jest tak, że „Polaków nie stać”, bo według danych IBRM Samar średnia cena kupowanych aut nowych nieustannie u nas rośnie i już dawno temu przekroczyła cenę najtańszych oraz tych-nie-całkiem-najtańszych elektryków. W samym tylko czerwcu zarejestrowano w Polsce w sumie 58 979 samochodów z wszystkimi rodzajami napędów, podczas gdy w najbliższych nam Czechach, kraju z własną marką samochodów (!), było to 26 398 aut.

Od początku roku w Polsce przybyło prawie 16 500 aut elektrycznych, co pod względem udziału znowu lokuje nas na drugim miejscu od końca („odwróć tabelę, Polska na czele…”), gdy chodzi o BEV-y wśród aut nowych. W tym oszałamiającym tempie do końca roku kupimy mniej elektryków niż w czerwcu kupili nie tylko Niemcy (84 057 egz., +48 proc. r/r), lecz także Francuzi (55 851 egz., +62,9 proc. r/r) czy Brytyjczycy (63 950 egz., +26,6 proc. r/r). Ba, nawet Duńczycy zarejestrowali w czerwcu więcej aut elektrycznych niż Polacy od stycznia, tak samo Norwegowie, a w przypadku tych ostatnich trudno o obronę tezy, że ich kraj jest mniejszy i cieplejszy niż Polska.

Chińskie marki uważają Polskę za „strategiczną” tylko dlatego, że mamy dużą liczbę ludności i gigantyczny rynek wtórny. Jednak gdy chodzi o samochody nowe, jest u nas statystycznie słabo, szczególnie w wypadku tych producentów, których uważamy za „drogich” i „niegodnych zaufania”. Ci „godni zaufania” mogą spać spokojnie, jest u nas duża grupa ludzi, która sprawia, że jesteśmy jednym z lepszych rynków dla Maybacha w Europie. Słowem: postępuje rozwarstwienie a nasza niechęć do nowinek nie pomaga w jego zasypaniu.

Nota od redakcji Elektrowozu: ten polski opór wobec nowinek to ciekawy temat na spore opracowanie socjologiczne. Szczególnie teraz, gdy temat rozgrywa się na naszych oczach.

Ocena artykułu

Ocena Czytelników

[Suma: 13 głosów Średnia: 3.8]

Nie przegap nowych treści, KLIKNIJ i OBSERWUJ Elektrowoz.pl w Google News. Mogą Cię też zainteresować poniższe reklamy: